„Mamy szanse zostać wielkim światowym traderem zboża ukraińskiego z zachodniej i centralnej Ukrainy, która w dodatku tego chce. Do tego potrzeba infrastruktury, transportu, punktów przeładunkowych, magazynów etc. Ale samo się to nie zrobi. Polska powinna zebrać zainteresowane firmy i podstawić im finansowanie, ubezpieczenia, gwarancje i co tam potrzeba, żeby to wszystko powstało. Polska na tym zarobi jak, cokolwiek zrobi” – przekonuje Kaźmierczak w swym obszernym wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych.
„Tanie produkty rolne z Ukrainy, to szansa dla naszego przemysłu przetwórczego. Marże w nim są znacznie wyższe niż z kopania ziemniaków i żęcia żyta. To samo - Polska powinna zebrać zainteresowane firmy i podstawić im finansowanie, ubezpieczenia, gwarancje i co tam potrzeba, żeby to wszystko powstało. Polska na tym zarobi, jak cokolwiek zrobi” – pisze dalej przewodniczący Rady Nadzorczej Warsaw Enterprise Institute.
W opinii Cezarego Kaźmierczaka prawdziwym „zagrożeniem dla polskiego przemysłu przetwórczego jest jak te tanie ukraińskie płody rolne pójdą gdzież indziej i ktoś inny je przetworzy i wykończy nas cenowo na naszych rynkach eksportowych”.
Z kolei podczas rozmowy na antenie Radia WNET prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców powiedział, że „nie rozumie działań polskiego rządu” w sprawie ukraińskiego zboża.
Jak skonstatował Kaźmierczak, w tej kwestii postępujemy obecnie w taki sposób, że „jeśli to się nie zmieni – skończymy jak w Iraku, czyli z niczym”.
