Sąd eparchialny (diecezjalny) Cerkwi prawosławnej w Moskwie usunął ze stanu kapłańskiego ks. Joana Kowala, posługującego w parafii Świętego Apostoła Andrzeja na obrzeżach rosyjskiej stolicy w miejscowości Lublino. Jak podano, "samowolnie zmienił tekst modlitwy «Za Świętą Ruś»".
- Ks. Kowal w modlitwie "Za Świętą Ruś" zamienił w słowo "zwycięstwo" słowem "pokój". To nie spodobać się miało niektórym parafianom, czego skutkiem miał być donos na kapłana – podaje portal Tysol.pl.
Wiceprzewodniczący sądu ks. protojerej Władisław Cypin w rozmowie z RIA Novosti wyjaśnił, że kapłan nie podporządkował się władzom kościelnym.
Jak podano, obwinionego kapłana „poproszono o odmówienie modlitwy w ustalonej formule wraz z innymi księżmi wyższej rangi, a on odmówił uczynienia tego”.
Można się domyślać, że modlitwa o pokój jest wroga reżimowi w Moskwie, a o całkowitej zależności rosyjskiej cerkwi od Kremla wiadomo przecież nie od dzisiaj.
Z kolei bułgarska prawosławna agencja prasowa "Dveri.bg" przy okazji tego przypadku wskazuje na głębokie podziały wśród wielu "działaczy pokojowych" poza Rosją.
W samej Rosji natomiast – czytamy - „osoby nawołujące do pokoju i do modlitwy w tej intencji są postrzegane jako wrogowie reżymu i mogą być ukarane nawet więzieniem”.
- Za kratki trafiają tam prawdziwi "pokój czyniący" i ci chrześcijanie, którzy nie boją się kroczyć drogą świadectwa, bo to o nich Chrystus powiedział "Błogosławieni pokój czyniący, bo oni będą nazwani synami Bożymi". Jednocześnie poza Rosją ludzie, którym podoba się ideologia Putina i którzy usprawiedliwiają obecną wojnę, nawołują do "pokoju i neutralności" – informuje Tysol.pl.
