Zgodnie z relacją Barskiego, 12 stycznia 2024 roku Bodnar poinformował go, że z dniem tym "pozostaje prokuratorem w stanie spoczynku", co miało wykluczać pełnienie przez niego funkcji Prokuratora Krajowego. Barski stanowczo temu zaprzecza.
"Nie zostałem odwołany z funkcji Prokuratora Krajowego, zgodnie bowiem z art. 14 ustawy Prawo o prokuraturze, do mojego odwołania niezbędna jest decyzja premiera wydana na wniosek Prokuratora Generalnego oraz pisemna zgoda prezydenta RP. Prokurator Generalny takiego wniosku nie skierował" – wskazał.
Barski uważa, że działania Bodnara stanowiły "próbę obejścia obowiązujących przepisów" i pozbawienia go stanowiska w sposób niezgodny z prawem. Podkreśla też, że przywrócenie go do służby w 2022 roku nadal jest ważne i wykonywanie funkcji Prokuratora Krajowego przez niego jest w pełni legalne.
Były prokurator krajowy przybliża też przebieg wydarzeń z 12 stycznia. Tego dnia Bodnar zażądał od niego wniosku o powołanie Bilewicza na stanowisko Prokuratora Krajowego, argumentując to potrzebami związanymi z przystąpieniem do Prokuratury Europejskiej.
Kilka godzin później Bodnar przybył do siedziby prokuratury i wręczył Barskiemu pismo, w którym stwierdził, że przywrócenie go do służby w 2022 roku było "bezskuteczne" i z 12 stycznia 2024 roku Barski "pozostaje prokuratorem w stanie spoczynku".
Barski podkreśla, że diagnoza Bodnara jest "absurdalna" i kłóci się z obowiązującym prawem, a sądy nie podzielają tej interpretacji. W jego ocenie Bodnar mógł zostać "celowo wprowadzony w błąd" przez ministra w kwestii powołania Bilewicza.
