Warto przy tym wyrazić ogromne zdziwienie sytuacją, w której były prezydent tego kraju „20 lat później, w rocznicę rewolucji róż (...) gnije w więzieniu i nie posiada nawet gruzińskiego obywatelstwa?” - czytamy na portalu wprost.pl.
„Dla jednych mąż stanu i więzień polityczny. Dla innych – podupadły despota, który może i dobrze rokował, ale zachłysnął się władzą. Micheil Saakaszwili, były prezydent Gruzji, od prawie dwóch lat przebywa w więzieniu, nie mając nawet obywatelstwa kraju, którym rządził przez dwie kadencje. Rodzina i prawnicy chcą jego wypuszczenia, wskazując na pogarszający się stan zdrowia Saakaszwiliego. Ale gruzińskie władze i tamtejszy sąd nie widzą powodu, by przedwcześnie skończył odsiadkę – czytamy.
Przy tej okazji pojawia się coraz więcej spekulacji, że taka sytuacja ma miejsce ze względu na zlecenie Moskwy, a efektem ma być śmierć Saakaszwilego z rąk jego rodaków, zgodnie z doktryną opisaną przez Bezmienowa, że rewolucje i spiski Rosja robi cudzymi rękami. W efekcie Gruzja w tych założeniach miałaby się stać drugą Białorusią.
