24 lutego świat z przerażeniem obserwował barbarzyński atak na Ukrainę, a wielu nie wierzyło, że nasi sąsiedzi mają szansę odeprzeć natarcie armii Putina, która miała być drugą najpotężniejszą armią na świecie. Kreml nie ukrywał, że planował błyskawiczną wojnę. W kilka dni Rosjanie mieli zająć Kijów i ustanowić na Ukrainie marionetkowy rząd. Napaść okazała się jednak brutalną dla Kremla weryfikacją możliwości rosyjskiej armii. Po niespełna dziewięciu miesiącach walk Rosjanie wycofują się z kolejnych pozycji, z trudem formując szyki obronne przed potężną ukraińską kontrofensywą. Dozbrojona przez zachodni świat Ukraina jest przygotowana do zimowych starć. Moskwa tymczasem musi błagać o pomoc Teheran, mając problemy już nawet z dostępnością rakiet, którymi terroryzując ukraińskich cywili próbuje zgładzić ducha narodu. Najnowszym symbolem siły zjednoczonego wokół Ukrainy wolnego świata i słabości barbarzyńskiej Rosji Putina stał się rozkaz rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu, który wobec niemożności zaopatrzenia wojsk okupanta, rozkazał wycofać się jednostkom stacjonującym w Chersoniu.

Do panicznego wycofywania się okupanta z tego miasta odniósł się w mediach społecznościowych były premier Szwecji Carl Bildt.

- „Chersoń teraz – zdjęcie, które zdaniem Władimira Putina nigdy nie miało zostać wykonane. To jego trzecia porażka w tej wojnie – Kijów, Charków, a teraz Chersoń. W końcu straci też Kreml”

- stwierdził polityk, publikując zdęcie powiewającej w Chersoniu flagi Ukrainy.

W ten sposób Bildt wyraził przekonanie, że wkrótce Władimir Putin zostanie obalony.

Sky News przekonuje, że bardzo wyraźnie widać, iż na Kremlu trwa walka o przywództwo. Niezależny rosyjski portal Meduza donosi, że Putin przygotowuje już kampanię prezydencką mającą rozpocząć się w 2024 roku, ale wówczas jego dzisiejsze plany mogą okazać się już tylko nieosiągalnym marzeniem.