Grupa Wagnera zbuntowała się w sobotę przeciwko rosyjskim władzom. Jewgienij Prigożyn zorganizował marsz swoich oddziałów na Moskwę, ale będąc 200 km od stolicy wycofał wojska, aby „uniknąć rozlewu krwi”. Zakończenie buntu było rezultatem rozmowy, którą z Prigożynem przeprowadził Aleksander Łukaszenka. Kreml miał przez niego obiecać najemnikom, że unikną odpowiedzialności, jeśli przeniosą się na Białoruś.
O roli białoruskiego dyktatora w zakończeniu buntu w Rosji opowiedziała w rozmowie z BBC Swiatłana Cichanouska, która podkreśla, że nie był on mediatorem, a jedynie „posłańcem Putina”. Zaznaczyła przy tym, że bunt w Rosji ujawnił słabość Putina, a jego słabość oznacza również słabość Łukaszenki.
Odnosząc się do przeniesienia Grupy Wagnera na Białoruś Cichanouska oceniła, że to jeszcze bardziej zdestabilizuje kraj, w którym obecnie przebywa już około 5 tys. rosyjskich żołnierzy.
