Dziennik „Welt” donosi, że wciąż działające w Rosji niemieckie firmy starają się „przezimować”.

- „Chodzi o to, by pozostając na rynku, nie zwracać na siebie uwagi, ograniczyć działania i czekać, obserwując sytuację”

- czytamy.

Teraz jednak ta strategia „przestaje działać”. Interesy utrudnia ogłoszona przez Władimira Putina mobilizacja.

- „Każdy, kto nie przemyśli teraz swojego biznesu w Rosji, ryzykuje jeszcze większą stratą dla swojej reputacji, niż kilka miesięcy wcześniej”

- ostrzega Jose Campos Nave, partner zarządzający w firmie konsultingowej Roedl und Partner.

Po rozpoczęciu wojny wiele niemieckich firm zrezygnowało z działalności w kraju agresora.

- „Korporacje notowane na niemieckiej giełdzie, takie jak Siemens, Deutsche Bank i Deutsche Telekom, całkowicie wycofały się z imperium Putina, nie tylko ze względu na reputację. Wyjechały również firmy handlowe, takie jak Aldi czy Rewe”

- przypomina „Welt”.

Z interesów w Rosji nie zrezygnowało jednej wiele firm średniej wielkości. Z badań prof. Jeffreya Sonnenfelda wykładającego ekonomię na Uniwersytecie Yale dowiadujemy się, że na rosyjskim rynku obecne są dziesiątki niemieckich przedsiębiorstw. Na „liście wstydu” znajduje się m.in. największa niemiecka firma zajmująca się utylizacją odpadów: Remondis.