Premier Mateusz Morawiecki poinformował w piątek, że rząd zdecydował o przyjęciu oferty amerykańskiej firmy Westinghouse na budowę pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej. Powstania ona w Lubiatowie. Budowa rozpocznie się w 2006 roku, a już w 2033 roku ma zostać uruchomiony pierwszy blok o mocy 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co 2-3 lata. Decyzję rządu komentował w programie „Prezydenci i premierzy” na antenie Polsat News były premier Leszek Miller, który stwierdził, że decydując się na budowę elektrowni jądrowej we współpracy z Amerykanami polski rząd kreuje kolejny konflikt z Komisją Europejską.
- „Jeżeli nic się nie zmieni, to nasz kraj będzie miał bardzo poważne problemy, może dojść nawet do blokady inwestycji przez Komisję Europejską. (...) Naprawdę dziwię się, że ta sprawa do tej pory nie została wzięte pod uwagę”
- mówił polityk.
Zaniepokojenie słowami Miller wyraził w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł PiS Janusz Śniadek wskazując, że może to być zapowiedź, iż totalna opozycja będzie próbowała zaszkodzić budowie elektrowni.
- „Jeśli pan Miller wypowiada tego rodzaju pogląd, to natychmiast uruchamiają mi wszystkie dzwonki alarmowe, czy nasza totalna opozycja również i na tym polu nie będzie robiła wszystkiego, by szkodzić Polsce”
- powiedział parlamentarzysta.
Polityk przyznał przy tym, że problemy z Brukselą są realnym scenariuszem, ponieważ budowa elektrowni jądrowej przez Amerykanów narusza interesy dwóch najsilniejszych państw unijnych. Francja chciała sama sprzedać Polsce swoją technologię, a Niemcy nieustannie podejmują działania mające osłabić polską gospodarkę.
- „Widzimy to na każdym kroku. To głodzenie Polski trwa. Totalna opozycja ma swój spory udział”
- podkreślił.
Wskazał, że totalna opozycja kieruje się zasadą „im gorzej, tym lepiej”.
- „Szkodzą na każdym polu, gdzie tylko mogą, oskarżając rząd PiS- u słabą sprawczość”
- stwierdził.
