Do sekretariatu I prezes Sądu Najwyższego wpłynęło w październiku oświadczenie 30 tzw. starych sędziów, którzy poinformowali, że nie będą orzekać wspólnie z sędziami powołanymi przez KRS pracującą w obecnym składzie. Sędziowie ci twierdzą, że udział sędziów powołanych na wniosek obecnej KRS w składzie SN prowadzi do nienależytej obsady sądu.

- „Przystąpienie w takiej sytuacji do procedowania i ferowania orzeczeń jest niedopuszczalne. Nie można uznawać, że postępowanie dotknięte jest kwalifikowaną wadą procesową i jednocześnie głosić, że sędzia ma obowiązek świadomie uczestniczyć w tej wadliwej procedurze”

- napisali.

Do sprawy prezes Małgorzata Manowska odniosła się w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej”. Przyznała, że nie była zaskoczona tym oświadczeniem.

- „Starsi stażem sędziowie SN, lubią szafować takimi oświadczeniami. I to obrazuje ich podejście do służby. Na razie jednak nie zdarzył się przypadek, by sędzia odmówił orzekania w konkretnej sprawie. Mamy wolność słowa, nie mam zamiaru reagować na tego typu prowokacje”

- powiedziała.

Przypomniała, iż „ustawa mówi, że za odmowę sprawowania wymiaru sprawiedliwości może grozić postępowanie dyscyplinarne”. Jednocześnie jednak podkreśliła, że jest „daleka od stosowania tego typu środków”.

- „Tym bardziej że zdarzają się sędziowie, którzy marzą o postępowaniu dyscyplinarnym. Marzą, żeby wyjść do mediów i powiedzieć patrzcie Manowska zrobiła nam postępowanie dyscyplinarne”

- stwierdziła.

Czy więc pierwsza prezes SN wyklucza postępowania dyscyplinarne?

- „Żadnej sytuacji nie wykluczam”

- przyznała.

Wskazała, że „jeśli nie będzie wyjścia, to ocena zachowania sędziów należy w pierwszym rzędzie do rzecznika dyscyplinarnego, a następnie do sądu”.