- „Jestem solidarna z moim mężem, człowiekiem uczciwym, przyzwoitym i szczerym, prawdziwym i nieprzekupnym patriotą Rosji, który życzy Ojczyźnie pomyślności, pokojowego życia, wolności słowa i zakończenia zagłady naszych chłopaków za iluzoryczne cele, które robią z naszego kraju wyrzutka i utrudniają życie naszym obywatelom’

- oświadczyła kilka dni temu w mediach społecznościowych Ałła Pugaczowa, a jej post zebrał kilkaset tysięcy polubień.

W rozmowie z Polską Agencją Prasową przebywający na emigracji rosyjski politolog Iwan Prieobrażeński przekonuje, że jeśli Kreml nie wyciszy tej sprawy, będzie mieć poważny problem.

- „Nikt nie wie, jak to się dalej rozwinie, ale jedno jest pewne: to, co się stało, jest ważne. W Rosji, gdzie przestrzeń publiczna została zabetonowana i nie ma żadnych autorytetów moralnych, Ałła Pugaczowa, nawet ona, może się stać głosem sumienia. I głos ten może zostać usłyszany”

- stwierdził ekspert.

Prieobrażeński podkreślił, że jej fani to wyborcy Putina.