Wedle informacji przekazanych w ub. tygodniu przez red. Aleksandrę Fedorską z BiznesAler.pl, wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska oświadczyła w Berlinie, że Polska będzie czerpać energię z atomu nie wcześniej niż w latach 40-tych. Oznacza to, że opóźnienie w budowie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej będzie jeszcze większe niż zapowiedziała to na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach minister przemysłu Marzena Czarnecka. Stwierdziła wówczas, że pierwszy blok jądrowy zostanie uruchomiony na przełomie 2039 i 2040 roku. Przypomnijmy, że zgodnie z projektem rządu Zjednoczonej Prawicy, elektrownia jądrowa miała rozpocząć pracę w 2033 roku.

Tymczasem o konieczności szybkiej budowy elektrowni jądrowej w Polsce mówił w wywiadzie dla Moeny.pl i Wirtualnej Polski ambasador USA w Polsce Mark Brzezinski.

- „Polska gospodarka jest na fali wznoszącej, kolejne pokolenie ma duże oczekiwania w zakresie wzrostu gospodarczego. Kraj musi być w stanie sam się zasilać. A jedynym źródłem energii, które może zapewnić taką skalę zasilania, jest atom. Dlatego mądrze, że Polacy to robią”

- powiedział dyplomata.

Podkreślił znaczenie budowy elektrowni w kontekście rosyjskiej agresji.

- „Putin chciałby zagłodzić energetycznie Polskę. Ważne jest, abyście wyrwali się z uzależnienia od węgla i rosyjskich źródeł energii”

- mówił.

Brzezinski odniósł się również do zakupu przez Polskę amerykańskiej broni, doceniając skalę dozbrajania polskiej armii.

- „Ale w pewnym sensie nie macie wyboru. Ponieważ macie zabójczo niebezpiecznego sąsiada na wschodzie. Graniczycie z Rosją kierowaną przez Władimira Putina i musicie, niestety, wydać fortunę na zbrojenia. (..) Sprzęt, który kupujecie, jest najlepszy w swojej klasie. A na pewno jest o wiele lepszy niż ten, którym dysponuje rosyjskie wojsko”

- stwierdził.