Według informacji podanych przez „The Telegraph” przedstawicielki trzech partii zwróciły się na piśmie do Alistera Jacka, ministra ds. Szkocji, o interwencję w sprawie szkockiej ustawy, gdyż ich zdaniem wpłynie ona w sposób niewłaściwy na resztę Wielkiej Brytanii.
„Można przewidzieć scenariusz, zgodnie z którym ktoś zmienia swoją prawną płeć w Szkocji, a następnie otrzymuje nowy status prawny w Anglii, mimo że nigdy nie przeszedł w Anglii procesu uznania płci” – twierdzą w piśmie Carla Lockhart z Demokratycznej Partii Unionistycznej, Miriam Cates z Partii Konserwatywnej oraz Rosie Duffield z Partii Pracy. Zdaniem parlamentarzystek nowe przepisy nie zawierają „stosownych zabezpieczeń” i „mogą stanowić złamanie zobowiązań Wielkiej Brytanii, jeśli chodzi o prawa człowieka, według ONZ-etowskiej Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet”.
„Podzielamy niepokój, jaki odczuwa wiele osób odnośnie pewnych aspektów tej ustawy, a w szczególności kwestii bezpieczeństwa dla kobiet i dzieci” – powiedział Alister Jack tuż po przegłosowaniu kontrowersyjnej ustawy w Szkocji. Minister obiecał bliższe przyjrzenie się całej ustawie i jej następstwom dla ustawodawstwa Wielkiej Brytanii. Nie wykluczył też możliwości wstrzymania ustawy i uwzględnienia sankcji królewskiej.
Nowe prawo spotkało się z entuzjazmem aktywistów LGBT, ale inicjatywa lewicowego rządu Szkocji została przyjęta również z krytyką i to nie tylko w Wielkiej Brytanii. Swój krytycyzm wyrażała wobec niego znana pisarka J. K. Rowling, twierdząc, że stanowi de facto zagrożenie dla kobiet.
