Media obiegły wczoraj informacje na temat rozkazu ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, który zgodził się na wycofanie wojsk z Chersonia. Wcześniej o takiej konieczności mówił dowodzący wojskami okupanta na Ukrainie gen. Sergiej Surowikin, który podkreślał, iż „zaopatrywanie miasta Chersoń nie jest już możliwe” i zaproponował zajęcie linii obronnych na wschodnim brzegu Dniepru.
Do doniesień na ten temat sceptycznie podchodzą Ukraińcy. W nocnym wystąpieniu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podkreślił, że należy działać „bardzo ostrożnie, bez emocji, bez zbędnego ryzyka”.
- „Nie widać żadnych oznak, że Rosja opuszcza Chersoń bez walki”
- poinformował.
Rozkaz o wycofaniu wojsk z Chersonia skomentował w dzisiejszej aktualizacji wywiadowczej brytyjski resort obrony, który przypomina, że wcześniej rosyjskie wojska zniszczyły wiele mostów oraz najpewniej zaminowały drogi, aby spowolnić nacierające siły Ukrainy.
- „Utrata zachodniego brzegu Dniepru w Chersoniu prawdopodobnie uniemożliwi Rosji realizację strategicznego dążenia do stworzenia korytarza lądowego do Odessy”
- podkreślają Brytyjczycy.
- „Przy ograniczonej liczbie przejść siły rosyjskie będą bezbronne przy przekraczaniu Dniepru. Prawdopodobnie wycofanie będzie trwało kilka dni z pozycjami obronnymi i ostrzałem artyleryjskim, osłaniającym wycofujące się siły”
- dodają.
Sprawę skomentował również sekretarz generalny NATO, który spotkał się dziś w Londynie z premierem Wielkiej Brytanii.
- „To część ogólnego wzorca lub obrazu, który już widzieliśmy w ciągu ostatniego miesiąca - Rosja całkowicie straciła impet”
- zauważył Jens Stoltenberg w rozmowie z Sky News.
Zaznaczy przy tym, że należy uważnie obserwować ruchy Rosjan.
- „Nie powinniśmy lekceważyć Rosji, oni nadal mają wiele możliwości. Widzieliśmy drony, widzieliśmy ataki rakietowe. To pokazuje, że Moskwa wciąż może wyrządzić wiele szkód”
- podkreślił.
