Dziennikarze niemieckiej gazety pojechali do Kijowa, aby porozmawiać z merem miasta Witalijem Kliczko oraz jego bratem, Wołodymyrem. Pierwszy z nich pokazywał zniszczenia, jakich dokonał rosyjski nalot sprzed tygodnia, kiedy to zniszczono budynek fabryczny. Dodał, że tak właśnie wygląda owa „operacja specjalna”, której celem są rzekomo jednostki wojskowe. Podkreślił, że wspomniana firma od wieków zajmuje się produkcją wagonów, również do przewozu zboża, nigdy jednak sprzętu wojskowego.

Kliczko stwierdził, że Rosja najwidoczniej ma na celu zagłodzenie zarówno Ukrainy, jak i całej Europy. Jego brat dodał, że choć życie zaczyna wracać do Kijowa, wspomniany nalot dowodzi, że niebo nad głowami Ukraińców nadal nie jest bezpieczne i Europa musi to zrozumieć.

Mer Kijowa podkreślał, że Ukraina nadal potrzebuje wsparcia, bo Rosja dysponuje znacznie większą liczbą żołnierzy oraz sprzętu, a kilkaset kilometrów dalej trwają zacięte bitwy. Stwierdził, że wojska Ukrainy bronią obecnie całej zachodniej Europy.

Ważne jest, aby zrozumieć, że jeśli my upadniemy, to wy też. Jesteśmy połączeni”

- mówił.