1 sierpnia w Dzienniku Ustaw pojawiło się rozporządzenie minister edukacji narodowej, które zmienia zasady nauczania religii w polskich szkołach. W klasach, w których nie ma przynajmniej siedmiu chętnych uczniów, zajęcia te nie będą odbywały się w ogóle. Zamiast tego dzieci będą łączone w międzyklasowe i międzyoddziałowe grupy. Rozporządzenie zostało przyjęte wbrew obowiązującemu prawu. Zgodnie z art. 12 ustawy o systemie oświaty, takie zmiany minister może wprowadzić wyłącznie „w porozumieniu z władzami Kościoła Katolickiego i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz innych kościołów i związków wyznaniowych”. Tymczasem zostały one wprowadzone w otwartym sporze z Kościołami i związkami wyznaniowymi. W odpowiedzi na działania MEN, Stowarzyszenie Katechetów Świeckich organizuje jutro demonstrację. Protest rozpocznie się o godz. 13 na Placu Zamkowym w Warszawie.
Do działań resortu edukacji odniósł się na antenie Radia Plus krajowy duszpasterz nauczycieli bp Piotr Turzyński, który zwrócił uwagę, że milionom obywateli odbiera się prawo do decydowania o kształcie szkoły.
- „Jutrzejszy protest nie jest akcją jakiejś grupy zawodowej, nie wolno tak myśleć. To jest protest poważnej części społeczeństwa wobec zawłaszczenia polskiej szkoły”
- stwierdził.
Duchowny wskazał na katastrofalne skutki wprowadzanych reform dla edukacji.
- „Pomysły, aby połączyć pierwszą klasę z trzecią, przygotowującą dzieci do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej, są absolutnie pomysłami niepedagogicznymi i pokazują – żeby nie powiedzieć ignorancję – pewne niezrozumienie ze strony tych, którzy powinni być specjalistami od edukacji. Nie zapominajmy, że resort edukacji nie ma propozycji dla tych, którzy nie wierzą, bo nie ma lekcji etyki. Zaczynamy budować świat, gdzie nie ma dobra i zła”
- zauważył.
Biskup pomocniczy diecezji radomskiej odniósł się również do sposobu, w jaki nowe władze wprowadzają te zmiany, ignorując przepisy prawa.
- „Właściwie trzeba powiedzieć, że obserwujemy zamach na demokrację”
- stwierdził.
