Na samym początku swojego listu bp Strickland przypomina naukę Kościoła o siedmiu sakramentach jako „kanałach Bożej świętej łaski, które wypływają z samego Chrystusa (...) i uświęcają każdego z nas w naszej podróży ku Niebu”. Wymieniając po kolei sakramenty zaznacza, że „nie są od siebie nawzajem izolowane, ale zamiast tego są ze sobą splecione w jedności Bożego życia, które odzwierciedla posługę Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła i łączy nas z nią”. Następnie skupia się na Eucharystii, zapowiadając poświęcenie więcej uwagi pozostałym sakramentom w kolejnych listach duszpasterskich.

Jak pisze: „Eucharystia jest samym centrum życia sakramentalnego, ponieważ Eucharystia JEST prawdziwą obecnością samego Chrystusa. (...) Eucharystia jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego. Jest ona Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem naszego Pana, Jezusa Chrystusa – Jego rzeczywistą obecnością wśród nas. Kiedy spożywamy Eucharystię zostajemy włączeni w Chrystusa w sposób nadprzyrodzony i jesteśmy także powiązani z wszystkimi innymi, którzy są Ciałem Chrystusa”.

Bp Strickland przywołuje fragment z Ewangelii św. Jana (J 6,53-58), w którym Chrystus mówi m.in.: „Jeśli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6,53). Po tym cytacie teksański hierarcha podaje przykład, jak Eucharystia daje człowiekowi „duchową siłę”, poprzez przywołanie historii życia św. Damiana z Moloka’i, który sam w połowie XIX w. posługiwał w kolonii trędowatych, gdzie zmarł zaraziwszy się trądem.

Św. Damian wyjaśniał skąd czerpał moc: „Gdyby nie nieustanna obecność naszego Bożego Mistrza w naszej skromnej kaplicy, nigdy nie zdołałbym wytrwać w dzieleniu losu cierpiących na Moloka’i. (...) Eucharystia to chleb, który daje siłę”.

Bp Strickland podkreśla, że „od samych początków Kościoła aż do dziś święci i męczennicy żyli i umierali za swą wiarę w rzeczywistą obecność” Chrystusa, której potwierdzeniem są również „niezliczone cuda eucharystyczne na całym świecie”. Kościół w tym czasie zgłębił dogmat o transsubstancjacji, czyli przemianie chleba i wina w Krew i Ciało naszego Pana. A „jako katolicy mamy radosny obowiązek wiary w to, że Chrystus jest naprawdę obecny w Eucharystii”.

Hierarcha przypomina naukę św. Pawła o niebezpieczeństwie niegodnego spożywania Ciała i Krwi Chrystusa, jaką zawarł w Pierwszym Liście do Koryntian (1 Kor 11,27-29). A przywołując słowa, jakie wypowiadamy bezpośrednio przed Komunią św., podkreśla naszą niegodność do otrzymania takiego daru. Zatem wszyscy musimy „mocno się starać dążyć do świętości i upewnić się, że jakikolwiek grzech śmiertelny, którego jesteśmy świadomi, został sakramentalnie wyznany przed przyjęciem Komunii Świętej”. Bowiem „przyjmowanie Eucharystii przy jednoczesnym lekceważeniu grzechu śmiertelnego, którego się nie żałuje, w naszym życiu czy bez rozeznania rzeczywistej obecności naszego Pana przynosi duchowe zniszczenie, a nie głębsze życie w Chrystusie”.

Wyjaśniając pojęcie grzechu ciężkiego i potrzeby wyznania go przed Komunią św., bp Strickland przytacza fragment Kodeksu prawa kanonicznego i przywołuje Didache, dokument chrześcijański z 70 r. po Chr., by pokazać ciągłość i niezmienność nauki Kościoła na ten temat. „Jeśli celowo żyjemy w sposób, który jest sprzeczny z nauczaniem wiary katolickiej i z uporem wyznajemy poglądy, które przeczą prawdzie, której naucza Kościół, narażamy się na poważne niebezpieczeństwo duchowe”. Pamiętając o miłosierdziu Boga, musimy też pamiętać, by „z pokorą żałować i wyznać nasze grzechy, by otrzymać Jego przebaczenie”.

Przypomniawszy te podstawowe kwestie, bp Strickland nawiązuje do Synodu o synodalności i „dyskusji dotyczącej osób, które same siebie określają jako członkowie wspólnoty LGBTQ, a które dążą do przyjmowania Komunii św.” Podkreślając, że Kościół oferuje takim ludziom „miłość i przyjaźń”, zaznacza jednak, że „nie może ofiarować jakiejś osobie Komunii Świętej, jeśli ta osoba aktywnie angażuje się w związek jednopłciowy albo jeśli jakaś osoba nie żyje zgodnie z płcią, z jaką Bóg ją ukształtował od poczęcia i narodzin”.

Biskup podkreśla, że według nauki Kościoła „ci, którzy doświadczają uczuć pociągu do osób tej samej płci albo dysforii płciowej nie grzeszą po prostu z tego powodu, że doświadczają takich uczuć, ale dobrowolne działanie pod ich wpływem jest grzeszne i niezgodne z Bożym zamysłem dla Jego dzieci”. Przyznając, że może to być trudne, bp Strickland zachęca do szukania pomocy zarówno księży, jak i bliskich oraz rodziny, by żyć w świętości i przyjąć swój krzyż. Choć „będzie to trudne, to On [Chrystus] idzie z nami, jeśli Go poprosimy”.

Bp Strickland stwierdza, że podobnie osoby w związkach cudzołożnych nie mogą przystępować do Komunii, a „Kościół nigdy nie zaakceptował i nie zaakceptuje przyjmowania Eucharystii przez katolików, którzy trwają w jakimkolwiek związku cudzołożnym”. Taka osoba musi również „najpierw żałować za grzech cudzołóstwa i przyjąć sakramentalne rozgrzeszenie (...). Innymi słowy cudzołóstwo musi się skończyć, by dana osoba przyjmowała Komunię Świętą”. Osoby rozwiedzione, które chciałby wstąpić w nowy związek, biskup zachęca do szukania porady u własnego proboszcza.

Hierarcha zachęca wiernych do dzielenia się wiarą z niewierzącymi i zapraszania ich „do pełni jednego, świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła, kiedykolwiek to możliwe”. A także do wyjaśnia im, „dlaczego Eucharystia jest tak specjalna”. Zachęca też do uczenia się od doktorów Kościoła i świętych, których „nie brak” o „pięknie, mocy i duchowej skuteczności Eucharystii”. Jak stwierdza: „Sakramenty to Chrystus pośród nas, wzywający nas do życia Jego ofiarną miłością we wszystkich naszych wzajemnych relacjach z innymi członkami Jego Ciała Kościoła”.

jjf/LifeSiteNews.com