Zdarzenie miało miejsce w styczniu, ale światowe media zaczęły o nim informować po niedawnym materiale wyemitowanym przez telewizję Fox 26. 16-letni Sammy Berko nagle stracił przytomność będąc na szczycie ścianki wspinaczkowej. Na miejsce wezwano ratowników medycznych, którzy kontynuowali reanimację rozpoczętą przez świadków zdarzenia. Chłopak został przewieziony do szpitala, ale po dwóch godzinach lekarze stwierdzili zgon. Rodzice poprosili wówczas o możliwość pożegnania się z synem i zaczęli się modlić. Po około pięciu minutach chłopak się poruszył. Mimo tak długo trwającego odcięcia od tlenu, dziś jest w zaskakująco dobrej formie.

- „Cały czas widzimy dzieciaki po reanimacji, ale gdy trwa ona tak długo, zazwyczaj mamy do czynienia z poważnymi urazami mózgu wywołanymi niedotlenieniem, więc dla mnie jest to dosłownie cud”

- powiedziała w rozmowie z KRIV dr Stacey Hall ze szpitala, w którym leczony jest Sammy.

Rodzice 16-latka zdecydowali się nagłośnić tę historię, aby zwrócić uwagę na konieczność dokładnego badania dzieci pod kątem wad serca. To właśnie taka utajona wada genetyczna była przyczyną zasłabnięcia i upadku nastolatka.