„Zostałem złapany przez dziennikarza TVN24 podczas konferencji prasowej i faktycznie jako młody, mało doświadczony wojewoda [łódzki - red.] udzieliłem wypowiedzi, że podpisałbym się pod tymi słowami” - tłumaczył Bocheński na antenie Radia Zet, dystansując się od udzielonego niegdyś przez siebie wsparcia słowom byłego łódzkiego kuratora oświaty Grzegorza Wierzchowskiego z sierpnia 2020 roku o „wirusie LGBT”.
Słowa kuratora Wierzchowskiego nawiązywały z kolei do tych wypowiedzianych nieznacznie wcześniej przez byłego arcybiskupa łódzkiego Marka Jędraszewskiego o „tęczowej zarazie”.
„To była głupia decyzja z mojej strony. Wypowiedziałem się na temat, na który właściwie nigdy się nie wypowiadam. To był jedyny raz w moim życiu, kiedy zabrałem na ten temat publicznie głos” - powiedział były wojewoda łódzki i mazowiecki.
Tobiasz Bocheński oświadczył, że kwestie związane z LGBT to „nie jest część” jego „agendy politycznej”, ani jego „życia publicznego czy politycznego”.
„Czyli to była głupota?” – dopytywał o niegdysiejsze słowa o „wirusie LGBT” prowadzący rozmowę red. Bogdan Rymanowski.
„Tak. Zarówno wypowiedź kuratora, jak i moja nieumiejętność konferencyjna w tamtym czasie” – stwierdził Bocheński.
Natomiast zapytany, czy gdyby został prezydentem Warszawy, zakazałby Parady Równości środowisk LGBT, kandydat PiS na prezydenta polskiej stolicy zadeklarował: „Nie zakazałbym” i dodał: „Jestem zwolennikiem wolności”.
Były wojewoda mazowiecki nie zadeklarował jednak ewentualnego objęcia prezydenckim patronatem wspomnianej tęczowej Parady Równości: „Tutaj bym się zastanawiał” - oznajmił Bocheński.
Kandydat największej partii opozycyjnej został również zapytany o jeżdżące także po Warszawie furgonetki z antyaborcyjnymi hasłami i przesłaniami.
„Nie jestem fanem tego, żeby stać i słuchać tego przekazu, to nie jest mi to bliskie” – powiedział, ale dodał zarazem, że ze względu na wartość wolności słowa nie powinno się takich poglądów „cenzurować”.
