– Są te osoby sprawdzane również przez służby, jeżeli jest taka konieczność. W związku z tym nie ma takiej możliwości, aby doszło do jakiejkolwiek liberalizacji – wyjaśniał rzecznik PiS.
- To jest tutaj, można powiedzieć, kaczka dziennikarska, urzędnicza kaczka dziennikarska. Nie wiem o co chodziło tym urzędnikom, którzy to przygotowywali, bo to nie jest kompletnie polityka rządu PiS. My na pewno na takie dokumenty nie będziemy się godzić – stwierdził Bochenek.
