Papież Franciszek przyjął artystów w ubiegły piątek, by uczcić 50 rocznicę powstania watykańskiej kolekcji dzieł sztuki współczesnej. Wśród zaproszonych z całego świata znaleźli się „malarze, rzeźbiarze, architekci, pisarze, poeci, muzycy, twórcy filmów i aktorzy”. Ojciec święty powiedział artystom m.in.: „Stajecie wobec rzeczy, które czasami są niewygodne, krytykujecie dzisiejsze fałszywe mity i nowe idole, pustą mowę, sztuczki konsumpcjonizmu, projekty władzy”.
Papież uznał, że dzieła kreowane przez artystów współczesnych „dążą do działania jako krytyczne sumienie społeczeństwa, demaskując truizmy”. Dodał też: „Chcecie sprawić, by ludzie myśleli, by byli czujni; chcecie także objawić rzeczywistość w sprzecznościach i w tych rzeczach, które wygodniej i dogodniej jest trzymać w ukryciu”. Franciszek określił też artystów jako „wizjonerów, proroków”.
Po spotkaniu z papieżem Serrano stwierdził: „Byłem zdziwiony, że mnie zaproszono i nawet bardziej zdziwiony, że [papież] wyraził mi uznanie kciukiem w górę. I bardzo mnie ucieszyło, że Kościół rozumie, iż jestem artystą chrześcijańskim i że nie jestem artystą bluźnierczym. Po prostu jestem artystą”. Fotograf stwierdził, że papież wyraził swoje uznanie uśmiechem, który „był wielki, szelmowski”. Co można też zweryfikować na zdjęciu ze spotkania. Jak stwierdził Michael Haynes z „Life Site News”, choć papież wydawał się mocno zmęczony witając się z uczestnikami, ożywił się w szczególny sposób, gdy pojawił się przed nim Serrano.
Mimo że w ostatnim czasie Serrano twierdzi, że jest artystą katolickim, to jeszcze w 2016 r. w wywiadzie dla gazety „The Guardian” powiedział, że wprawdzie był wychowany po katolicku, ale potem „przestał chodzić do Kościoła przez 20 lat”. Jego zdjęcie krucyfiksu zanurzonego w urynie, nazywane też „Zanurzeniem”, wywołało kontrowersje na całym świecie, w 1989 r. w USA ok. 50 senatorów i 150 kongresmanów protestowało przeciwko finansowaniu z pieniędzy podatników wystawy, na której przedstawiono fotografię Serrano.
Z kolei w 1997 r. nieżyjący już kardynał, a wówczas arcybiskup George Pell dążył do uzyskania przez Sąd Najwyższy stanu Wiktoria nakazu sądowego, który zapobiegłby wystawieniu „dzieła” Serrano w Galerii Narodowej. Tymczasem w związku z spotkaniem w Watykanie bp Paul Tighe z Dykasterii ds. Kultury i Edukacji, pytany zwłaszcza o Serrano, stwierdził: „Myślę, że wszyscy musimy po prostu działać zakładając dobre zamiary artysty, który próbuje powiedzieć coś, rzucić czemuś wyzwanie i czasami może uciec się do silnych środków, by nas przebudzić”.
Prace Serrano faktycznie mogą „nas przebudzić”, zwłaszcza, że część z jego dzieł wydaje się mieć charakter nie tyle kontrowersyjny, co wręcz pornograficzny z akcentami sadomasochistycznymi. Czego można się też częściowo domyślić, bez narażania na ich widok, rzucając okiem na niektóre tytuły jego wystaw: „Historia seksu”, „Piękno zła” czy „Shit” (G...wno).
Serrano nie był jedynym kontrowersyjnym artystą, którego zaproszono. Wśród bardziej znanych znalazł się też m.in. Abel Ferrara, twórca najnowszego filmu o ojcu Pio, który zaczynał swą karierę od pornograficznego filmu Nine Lives of a Wet Pussy w 1976 r.
