Użytkownicy platform handlowych w Niemczech widzą w ostatnich dniach produkty przecenione o kilkadziesiąt procent z okazji Black Friday. Tak dzieje się np. na Amazonie, który zdominował niemiecki rynek sprzedaży internetowej.  

- „Jednak tak duże obniżki to tylko pozory. Na terenie Niemiec platforma oblicza bowiem procent obniżki w odniesieniu do tzw. UVP (Unverbindlicher Verkaufspreis), czyli regularnej ceny produktu z okresu, gdy był wprowadzany na rynek. Od tego czasu mogła być wielokrotnie zmieniana (również obniżana)”

- wskazują dziennikarze dw.com.

Inaczej wygląda to w Polsce, gdzie sklepy muszą wyliczać promocyjne ceny w odniesieniu do najniższej ceny z ostatnich 30 dni przed obniżką. Polacy powinni jednak pamiętać, aby zwracać uwagę na podaną najniższą cenę. Autorzy przytaczają przykład e-sklepu About You.

- „Jeden z modeli butów został tam na czerwono oznaczony jako przeceniony o 5 procent. Jednak małym drukiem poniżej (zgodnie z nowym prawem) zaznaczono, że najniższa cena w ostatnich 30 dniach była niższa, niż ta obecnie promowana jako obniżona. W efekcie cena produktu została tylko pozornie obniżona, a przed okresem Black Friday można było te same buty kupić jeszcze taniej”

- czytamy.

Na niemieckiej platformie Otto.de ten sam model butów jest jednak przeceniony w odniesieniu do ceny producenckiej. Konsumenci nie mają możliwości sprawdzenia, ile produkt kosztował przed ostatnią obniżką.

- „Niemiecka Centrala Konsumencka w rozmowie z Deutsche Welle informuje, że takie praktyki są na terenie Niemiec niestety prawnie dozwolone. W tym kraju unijne przepisy zostały wdrożone w mniej restrykcyjny sposób. Dlatego sprzedawcy porównujący obniżone ceny do UVP, czyli regularnej ceny producenta, nie muszą podawać najniższej ceny z ostatnich 30 dni”

- wyjaśniają dziennikarze.