Nagrania uzyskane z monitoringu wideo pokazują, jak w czwartek rano mężczyzna w bluzie z kapturem maluje na murze szkoły podstawowej Show Hill: „No whites”. Podobne napisy pojawiły się w dwóch innych miejscach: na Langton Road oraz Farndon Road, ale nie ma dowodów, że zrobił to ten sam mężczyzna. Policja po odkryciu graffiti nasiliła patrole w Alum Rock.
Rzeczniczka policji poinformowała media o prowadzeniu śledztwa i badaniu monitoringu. „Współpracujemy z miejscowymi władzami, by upewnić się, że [graffiti] zostanie szybko usunięte” – dodała. Jednocześnie zachęciła do kontaktowania się z policją, by pomóc w ustaleniu sprawcy.
W Birmingham mniejszości etniczne stanowią aż 51,4 procent całej populacji. W 2001 r. biali mieszkańcy należeli do zdecydowanej większości w tym mieście: 71 proc. Jednak już w 2011 r. liczba ta stopniała do 58 proc., a według ostatniego spisu w Birmingham białych mieszkańców jest obecnie 48,6 proc. Alum Rock jest zamieszkane w większości przez ludność identyfikującą się jako Azjaci, co oznacza pochodzenie z takich krajów, jak Bangladesz, Indie czy Pakistan.
Naveed Sadiq, działacz społeczny z Bearded Beys, uważa, że rasistowskie graffiti miało doprowadzić do wzrostu napięć rasowych w okolicy. Zwrócił się też do sprawcy, mówiąc, że zostanie wykryty, gdyż w sprawę zaangażowana jest policja i że stanie przed sądem, gdyż „nie jest to odosobniony przypadek. To przypadek jeden z wielu”.
Zdaniem działacza rasistowskie napisy są dziełem kogoś z zewnątrz, gdyż społeczność, w której żyje, „zaprasza każdego”. Jak stwierdził: „Taki jest cel przyjazdu do Wielkiej Brytanii: by żyć obok siebie i szanować się nawzajem”. Sadiq nie wierzy, by graffiti namalował ktoś z lokalnych mieszkańców, uważa, że chodzi o to, by azjatyccy mieszkańcy byli krytykowani w mediach. „Nie pozwolimy, by ktoś wprowadził dysonans do naszej społeczności” – dodał.
Według „The Daily Telegraph” wcześniej podobne graffiti – mówiące: „Zakaz wstępu białym po 20.00” – pojawiło się Birmingham w 2017 r. w tej samej dzielnicy. Najnowsze napisy, jak podaje brytyjski dziennik, pojawiły się „około mili” od miejsca, gdzie na początku sierpnia muzułmańscy mężczyźni w maskach i kominiarkach ustawili się, by bronić meczetu i sklepów w Bordesley Green w oczekiwaniu na przemarsz English Defence League. Na nagraniu wideo słychać, jak skandują oni „Allahu Akbar”. Jeden z mężczyzn trzymał też w ręku dużą pałkę.
