Norweska Dyrekcja ds. Edukacji poszła nawet krok dalej, orzekając, że uczniowie szkół podstawowych powinni mieć całkowity zakaz korzystania z elektroniki na terenie szkoły. Choć w Polsce temat ten wciąż budzi dyskusje, Bigaj uważa, że sam zakaz to zbyt mało, by zmienić rzeczywistość najmłodszych.

"Mam hipotezę, że część dorosłych po prostu nie chce spędzać czasu z dziećmi. Żyjemy w czasach permanentnego zmęczenia" - zauważa ekspertka. Łatwo jest dać dziecku smartfon i pozwolić mu zanurzać się w świecie mediów społecznościowych, zamiast angażować się w jego rozwój.

Tymczasem, jak wynika z badań Urzędu Komunikacji Elektronicznej, smartfony trafiają w ręce dzieci coraz wcześniej - 42% rodziców wskazało wiek 10-12 lat, a 35% - już 7-8 lat. To niepokojący trend, który może mieć poważne konsekwencje.

Bigaj podkreśla, że oprócz samego zakazu smartfonów w szkołach, konieczne jest również podniesienie limitu wieku uczestnictwa w mediach społecznościowych do 16 roku życia. Najważniejsze jednak jest, by przywrócić dzieciom swobodne, nieograniczone przez technologię dzieciństwo.

"Czy dzieciństwo bez smartfonów byłoby lepsze? Tak - mówi Bigaj. - Najlepsze, co możesz zrobić dla swoich dzieci, to odwlec moment wprowadzenia smartfona".

W cyfrowym świecie, pełnym bodźców i pokus, ochrona dzieciństwa staje się kluczowym wyzwaniem dla świadomych rodziców. Odłożenie smartfona na później może okazać się najcenniejszym prezentem, jaki mogą dać swoim pociechom.