„Najczęściej zaczyna się od konfesjonału, gdzie ksiądz wypytuje dziecko o szczegóły intymne, a później kończy się to obrzydliwym przestępstwem pedofilii” – próbował tłumaczyć na antenie Radia Zet swoje uderzające w katolików postulaty znany piewca tolerancjonizmu spod tęczowej flagi.
Zdaniem Biedronia, będącego zwolennikiem obowiązkowego seksualnego edukowania dzieci i młodzieży w szkołach, dla odmiany - „dla ochrony dziecka trzeba zakazać spowiedzi”.
Jako znany ekspert z dziedziny „Historii Kościoła” Robert Biedroń ochoczo pouczał prowadzącego audycję Bogdana Rymanowskiego, że spowiedź dzieci istnieje w Kościele od zaledwie 100 lat, a chłopów batożono i torturowano, żeby przystępowali do sakramentu spowiedzi.
O tym, czy teraz należało będzie batożyć dzieci, które pomimo Biedroniowego zakazu do spowiedzi jednak chciałyby przystępować, polityk Lewicy na razie nie wspominał, ale argumentów red. Rymanowskiego o zapisanej w Konstytucji RP wolności wyznania Biedroń niespecjalnie chciał słuchać.
Wszystkich zaniepokojonych wyczynami lewicowego eurodeputowanego spieszymy jednak czem prędzej uspokoić, że Robert Biedroń absolutnie nie chce pozostawić swych rodaków w pustce aksjologicznego osierocenia. I jako swego rodzaju alternatywę wobec zakazanego przez siebie praktykowania fundamentalnego dla życia wiarą katolicką sakramentu spowiedzi, tęczowy tolerancjonista z europarlamentu zdaje się widzieć we własnym przekonaniu, iż „tradycją polską jest za to jedzenie skorupiaków”.
„My od wieków jemy skorupiaki!” - oznajmił triumfalnie w radiowym studio były polityk postkomunistycznego SLD.
Skorupiaki jemy od wieków, a dzieci spowiadamy zaledwie od stu lat. Czego jeszcze nie rozumiecie?
