Kościół rozpoczyna dziś Wielki Post. Tradycyjnie dzień ten nazywa się Środą Popielcową, od popiołu, który wierni przyjmują na znak nawrócenia. To właśnie ten zwyczaj jest wyjaśnieniem śladu popiołu, który można było dostrzec na czole Joe Bidena w czasie spotkania B9.

Augustianin, o. Wiesław Dawidowski przekazał w mediach społecznościowych, że przewodniczył dziś Mszy św., w której udział wziął prezydent USA.

- „Dzisiaj Środa Popielcowa. Także wielcy tego świata przyjmują popiół - jeśli należą do tradycji katolickiej. Miałem zaszczyt nałożyć dzisiaj popiół na głowę samemu Prezydentowi USA Mr Joe Bidenowi”

- napisał duchowny na Facebooku.

- „Wszystko odbyło się w wielkim sekrecie ale teraz już mogę mówić: w zaimprowizowanej kaplicy domowej tuż obok apartamentu Prezydenta, odprawiliśmy Mszę świętą w intencji o pokój, nawrócenie Rosji i światło Ducha Świętego dla Pana Prezydenta”

- dodał.

Widok Joe Bidena ze śladem popiołu na czole nie jest nowością w Środę Popielcową. Kiedy jeszcze był wiceprezydentem w administracji Baracka Obamy, w 2010 roku pewna dziennikarka pytała nawet na konferencji prasowej, czy ma siniaka. Amerykański prezydent znany jest z przywiązania do katolickiej wiary, którą publicznie manifestuje. W tym kontekście poważne wątpliwości wśród amerykańskich katolików budzi jednak podejście Joe Bidena do kwestii aborcji. Mimo deklaracji swojego katolicyzmu, Biden odrzuca nauczanie Kościoła na temat świętości życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Stąd też trwa dyskusja nad zasadnością udzielania mu Komunii świętej.