Sprawa Räsänen to przykład narastającego prześladowania chrześcijan zarówno na całym świecie, jak i we współczesnej Europie. Fińska parlamentarzystka już od lat walczy, broniąc się przed oskarżeniami o tzw. „mowę nienawiści”. Jej „wina” to opublikowanie w 2004 r. broszury broniącej chrześcijańskiego punktu widzenia na rodzinę oraz cytowanie Biblii w Internecie, a także bronienie Biblii w prasie. Jak powiedziała fińska prokurator: „Chodzi nie o to, czy to prawda lub nie, ale jest to obraźliwe”.
Choć w zeszłym roku Räsänen została przez sąd uniewinniona, fińskie władze pod naciskiem lobby LGBT nie dają za wygraną. Prokurator krajowy złożył apelację, choć nie było żadnych nowych dowodów „winy” Räsänen ani świadków, którzy twierdziliby, że słowa pani doktor ich obraziły. 31 sierpnia tego roku musiała się stawić po raz kolejny w sądzie w Helsinkach. Wygląda na to, że przeciągające się procesy mają doprowadzić fińską polityk do ruiny finansowej. Gdyby nie pomoc ADF International, która to organizacja zbiera fundusze na pokrycie kosztów sądowych, faktycznie do tego by doszło. Jak zauważyła: „Państwo ma niewyczerpane środki, by mnie prześladować”.
W wywiadzie, jaki przeprowadził z nią Jonathan Van Maren z „Life Site News”, dr Räsänen powiedziała: „To bolesne być oskarżaną o bycie nienawistną, kiedy wiem, że każde moje słowo pochodzi z miejsca miłości, które jest w sercu Biblii. Ale cieszę się ze sposobności do bronienia wolności słowa w społeczeństwie demokratycznym i bronienia wolności wszystkich ludzi wierzących lub niewierzących, możliwości wyrażania ich poglądów bez strachu”.
Räsänen wyraziła wdzięczność wszystkim na całym świecie, którzy wspierają ją i jej rodzinę oraz modlą się za nią. To wsparcie jest dla niej ogromnie ważne w sytuacji, gdy w ciągu czterech lat była poddawana „godzinom policyjnych przesłuchań” oraz miała już dwa procesy sądowe. Räsänen zwróciła uwagę na to, że jej słowa były wyjmowane z kontekstu i przekręcane oraz że była oskarżana o mówienie rzeczy, których nigdy nie powiedziała.
„Wydaje się, że robi się ze mnie przykład – ponieważ gdy dążą do cenzurowania polityka, który jest osobą publiczną, bez wątpienia jest wielu takich, którzy widząc, że tak się dzieje, decydują się milczeć o swych poglądach. – zauważyła Räsänen – To dlatego jest to tak ważne, byśmy wygrali – nie tylko dla mnie, ale dla każdego, kto to obserwuje, by miał zaufanie co do ochrony wolności słowa na Zachodzie”.
Zdaniem Räsänen jej „sprawa jest postrzegana jako kryterium wolności słowa na Zachodzie i tego, co chrześcijanie mogą i nie mogą powiedzieć o ważnych sprawach dnia codziennego”. Sądzi ona, że wygrana w sądzie potwierdzi prawo do wolności wypowiedzi, a przegrana może wpłynąć na debatę publiczną negatywnie, gdyż ludzie będą bali się wypowiadać otwarcie z obawy o oskarżenie ich o „mowę nienawiści”.
