Zielone światło w tej sprawie powinien dać osobiście prezydent Biden – oświadczył wczoraj na konferencji prasowej Jake Sullivan, doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych ds. bezpieczeństwa narodowego.

Dodał, że Stany Zjednoczone są gotowe „podjąć ryzyko” w kwestii dostaw nowej broni na Ukrainę, ale przy podejmowaniu decyzji biorą pod uwagę ewentualną reakcję kraju-agresora Rosji.

Pociski dalekiego zasięgu ATACMS mogłyby całkowicie zmienić bieg wojny na korzyść Ukrainy, zniszczyć logistykę, lotniska, centra łączności i dowodzenia i składy amunicji i strefy zaopatrzenia rosyjskich najeźdźców na południu Ukrainy, co stworzyłoby warunki do całkowitej i druzgocącej klęski armii najeźdźców.

„New York Times” donosił wcześniej, że w Białym Domu trwa „cicha debata” na temat tego, czy dostarczać ATACMS na Ukrainę. Temat ten zyskał nowe znaczenie po tym, jak Francja ogłosiła o dostawach na Ukrainę pocisków SCALP, który jest odpowiednikiem brytyjskiego Storm Shadow.

ATACMS to zaprojektowany przez USA mobilny, taktyczny system rakietowy ziemia-ziemia, który może być wystrzeliwany z HIMARS lub MLRS M270. Zasięg – od 165 do 310 km, w zależności od modyfikacji.

System ATACMS opracowany został w celu zastąpienia przestarzałego systemu balistycznego krótkiego zasięgu MGM-52 Lance, służącego do zapewnienia taktycznego wsparcia wojsk lądowych. Przypominające nieco pociski Lance pociski ATACMS, umieszczone są w zmodyfikowanej mobilnej wyrzutni M270 MLRS (Multiple Launch Rocket System) lub M142 HIMARS.

KOMENTARZ REDAKCJI

W 1994 r. Ukraina dobrowolnie zrezygnowała z trzeciego na świecie potencjału nuklearnego. Dzięki dobrej woli Ukrainy zostały zniszczone nuklearne balistyczne pociski międzykontynentalne i strategiczne bombowce.

Memorandum Budapeszteńskie podpisane 5 grudnia 1994 roku miało zapewnić Ukrainie bezpieczeństwo. Stany Zjednoczone, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się do respektowania suwerenności a integralności terytorialnej Ukrainy oraz powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej.

Jednak Rosja złamała swoje zobowiązania. Wiosną 2014 r. Putin anektował Krym, rozpętał wojnę w Donbasie i próbuje zakwestionować niezależność Ukrainy. Co więcej, ignorując wolę narodów Europy Środkowo-Wschodniej, z maniakalnym uporem próbuje narzucić Stanom Zjednoczonym temat negocjacji o nowym podziale świata na strefy wpływów.

Rosja stała się egzystencjalnym zagrożeniem dla Ukrainy i całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Wielokrotnie ostrzegałem, że Rosja opracowuje szczegółowy plan agresji i terroru wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W tym stwierdzeniu nie ma najmniejszej przesady. O istnieniu takiego planu świadczą liczne odtajnione dane ukraińskiej i zachodnich agencji wywiadu, a także nagminne wypowiedzi samych rosyjskich strategów, polityków oraz wielokrotne publikacje kremlowskich propagandystów, którzy ostatnio zaczęli urządzać histerię w sprawie konieczności „denazyfikacji” Polski. I to nie jest przypadek. Rzeczywiście, w ultimatum, jakie rosyjskie MSZ w grudniu ubiegłego roku wystosowało wobec USA i NATO, pojawiło się żądanie rozbrojenia krajów Europy Środkowo-Wschodniej, czyli przywrócenia Moskwie dawnej strefy wpływów na Starym Kontynencie.

Putin popełnia poważne zbrodnie przeciwko ludzkości, ponieważ czuje absolutną bezkarność, grożąc całemu światu bronią jądrową. Psychopata z bunkra praktycznie otwarcie grozi Zachodowi, mówiąc, że jeśli będzie mu uniemożliwiać zorganizowanie ludobójstwa na Ukrainie, użyje broni jądrowej przeciwko państwom NATO.

Ukraina jest tylko pierwszym celem zbrodniarza wojennego. Kremlowski paranoik marzy o odbudowie Imperium Rosyjskiego i dawnej strefy wpływów w Europie, która obejmuje całą wschodnią flankę NATO, czyli kraje bałtyckie, Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię i Bułgarię.

Jeśli Zachód ulegnie Putinowi na Ukrainie, będzie on nadal wymachiwał jądrową maczugą, bezkarnie dopuszczając się agresji i ludobójstwa w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Dlatego stosowanie szantażu nuklearnego jest kategorycznie niedopuszczalne. Świat nie powinien tego tolerować!

Jeśli Zachód będzie ulegać zastraszaniu Putina, może to doprowadzić do znacznie większych katastrof dla ludzkości niż nawet ograniczone użycie broni jądrowej. Kremlowska bestia musi być surowo ostrzeżona, że każda próba użycia broni masowego rażenia pociągnie za sobą natychmiastową, twardą, odpowiednią i lustrzaną reakcję.

Moskiewski zbrodniarz wojenny musi zdać sobie sprawę, że jego szantaż nie będzie miał najmniejszego wpływu na wolę suwerennych i wolnych narodów. Musi raz na zawsze porzucić takie instrumenty polityki zagranicznej. Musi również wyraźnie i jasno zrozumieć, że poniesie surową i nieuniknioną karę, jeśli nadal będzie popełniał ciężkie zbrodnie przeciwko ludzkości.

Jagiellonia.org