Lewandowski, który w letnich miesiącach bardzo mocno walczył o swe przejście z Bayernu do Barcelony musiał wczoraj na Camp Nou po raz kolejny przełknąć gorzką pigułkę prawdy o tym, że zmienił zespół zdecydowanie lepszy piłkarsko na zespół, choć niewątpliwie legendarny, to jednak na chwilę obecną wyraźnie słabszy od Monachijczyków.
W środowy wieczór na Camp Nou Bayern nawet na moment nie utracił kontroli nad meczem, a Barcelona zmagała się już wyłącznie z własną bezradnością.
Robert Lewandowski nie zdołał oddać choćby jednego strzału na bramkę Bayernu, tak szczelna była niemiecka zapora defensywna. Błyszczał natomiast sprowadzony w miejsce Lewego do Bayernu Senegalczyk Sadio Mane, który otworzył wynik spotkania po pięknej akcji.
Lewandowski po raz pierwszy od wielu lat nie awansował ze swym klubem do wiosennej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów i zakończył już swój udział w tym sezonie w tych prestiżowych rozgrywkach.
Na otarcie łez pozostaną Katalończykom na wiosnę rozgrywki w Lidze Europy, w której zagra również inny wielki klub, który odpadł z Champions League – Juventus Turyn z Wojciechem Szczęsnym i Arkadiuszem Milikiem na pokładzie.
Po przegranym meczu Robert Lewandowski poszedł do szatni Bayernu Monachium, by spotkać się z kolegami ze swojego byłego zespołu, w którym spędził wiele sezonów, wywalczając mnóstwo tytułów, zarówno drużynowych, jak i indywidualnych. Niemieckie media bardzo mocno podkreślają ten piękny gest polskiego zawodników wobec kolegów z niemieckiej ekipy.
Jedynym Polakiem, który awansował ze swym klubem do dalszej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów jest Piotr Zieliński, który strzelił w tym sezonie w LM dla swojego Napoli już trzy gole. Włoski zespół jest w tym sezonie rewelacją Ligi Mistrzów, wygrał dotychczas wszystkie swoje mecze w tych prestiżowych rozgrywkach, legitymując się najlepszym bilansem bramkowym. Wszystkie swoje mecze wygrał również do tej pory wspomniany Bayern Monachium.
