Polska buduje koalicję państw chcących przekazać walczącej Ukrainie czołgi Leopard 2. Na przekazanie maszyn zgodzić się jednak muszą Niemcy, ponieważ to w Niemczech wyprodukowano te czołgi. Berlin tradycyjnie zajmuje jednak pozycję głównego hamulcowego. Spodziewano się, że do przełomu dojdzie w czasie piątkowego spotkania ministrów obrony państw dozbrajających Ukrainę w amerykańskiej bazie Ramstein. Do porozumienia jednak nie doszło, ponieważ władze Niemiec mają się obawiać, że przekazanie czołgów doprowadzi do eskalacji konfliktu.
We wczorajszym wydaniu „Bild am Sonntag” informowano, że minister obrony Niemiec Boris Pistorius, w związku z wywieraną na Berlin presją, wkrótce uda się do Kijowa.
- „Pewne jest, że szybko pojadę na Ukrainę. Prawdopodobnie nawet w ciągu najbliższych czterech tygodni”
- powiedział dziennikarzom sam minister.
Pytany o czołgi dla Ukrainy podkreślił, że Berlin cały czas prowadzi w tej sprawie dialog z partnerami.
Jednocześnie Pistorius stwierdził w wywiadzie, że będzie zabiegał o przejecie przez niemiecką armię wiodącej roli w Europie.
- „Niemcy są największą gospodarką w Europie, więc naszym celem powinno być również posiadanie najsilniejszej i najlepiej wyposażonej armii w UE”
- przekonywał.
