W rozmowie z „DGP” przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen stwierdziła, że aby otrzymać środki przyznane nam w ramach pocovidowego Funduszu Odbudowy, polskie władze muszą dokonać kolejnych reform w wymiarze sprawiedliwości. W jej ocenie likwidacja Izby Dyscyplinarnej to zbyt mało. Bruksela żąda m.in. zagwarantowania sędziom możliwości kwestionowania statusu innych sędziów.
O wypowiedź szefowej KE w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News pytany dziś był premier Mateusz Morawiecki, który wskazał, że Ursula von der Leyen kilkukrotnie podkreślała, iż nie jest prawnikiem i o ocenę realizacji przez Polskę wyroków TSUE będzie prosić prawników.
- „Dajmy im kilka tygodni”
- podkreślił.
Szef rządu zaznaczył, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego została już zastąpiona Izbą Odpowiedzialności Zawodowej.
- „W ustawie o SN znajduje się 96 proc., może więcej, rekomendacji KE. Jeżeli pozostałe 3 proc. pozostanie kością niezgody, będziemy walczyć o swoje”
- zapewnił.
Wskazał, że „KE, przy odrobinie dobrej woli, powinna uznać realia i fakty”.
Red. Bogdan Rymanowski pytał premiera również o wypowiedzi prof. Zdzisława Krasnodębskiego i prof. Ryszarda Legutki, którzy postulują zajmowanie bardziej stanowczej postawy w relacjach z Brukselą.
- „Wagę i wartość suwerenności Polski mierzy się siłą armii, sojuszy i gospodarki, a nie krwistego słowa, które ktoś wyrazi, albo gdy ktoś w ministerstwie tupnie mocniej nogą w podłogę i wszystko ma się zmienić”
- stwierdził Morawiecki.
Ocenił przy tym, że pierwsze środki z Funduszu Odbudowy wpłyną do Polski pod koniec tego roku, albo na początku przyszłego.
