Rzecznik Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach Wojciech Gumułka poinformował, że dziś rano zmarł ośmioletni Kamil, o którego życie lekarze walczyli od miesiąca. Horror chłopca wstrząsnął całą Polską. 3 kwietnia jego biologiczny ojciec zaalarmował służby o tym, że pozostający pod opieką matki chłopiec jest maltretowany. Z ciężkimi obrażeniami dziecko zostało przetransportowane śmigłowcem do szpitala. Chłopiec miał rozległe oparzenia całego ciała i złamania kończyn. Oparzenia i pozostałe obrażenia spowodował 27-letni ojczym, który polewał chłopca wrzątkiem i umieszczał na rozgrzanym piecu węglowym. Usłyszał zarzut usiłowania pozbawienia życia pasierba i znęcania się nad nim ze szczególnym okrucieństwem. Matka natomiast jest podejrzewana o narażenie swojego dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia oraz udzielanie pomocnictwa w znęcaniu się nad chłopcem. Oboje przyznali się do winy.

Po śmierci dziecka prokurator generalny poinformował, że zlecił zmianę kwalifikacji prawnej czynu sprawcy.

- „Brak jakichkolwiek słów, by określić, co było udziałem tego dziecka - jego cierpienie i zadawany mu z premedytacją, świadomy, okrutny, ból, który doprowadził ostatecznie do jego śmierci; jaki to jest poziom bestialstwa i zezwierzęcenia, by tak traktować innego człowieka, do tego dziecko. (…) Wydałem dziś polecenie, by doszło do niezwłocznej zmiany kwalifikacji prawnej czynu zarzucanego sprawcy tego ohydnego, okrutnego, zbrodniczego zachowania”

- powiedział na konferencji prasowej w Katowicach.

Sprawca ma usłyszeć zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem.