Dziennikarze pytali w Sejmie byłego ministra sprawiedliwości czy przedstawiciele jego ugrupowania wezmą udział w tworzonych przez dotychczasową opozycję komisjach śledczych mających wyjaśnić wybory korespondencyjne, rzekome nadużywanie systemu Pegasus i tzw. aferę wizową.

- „Miało być sto konkretów dla Polaków, a jest zapowiedź cyrku, ale cyrk być może też jest elementem polityki”

- odpowiedział Zbigniew Ziobro.

Polityk zapewnił przy tym, że jest gotowy podzielić się swoim doświadczeniem.

- „Ja mam największe doświadczenie, można powiedzieć, jestem rutyniarz, jeżeli chodzi o komisje śledcze. Sprawdźcie, kto najczęściej był przed nie wzywany. Myślę, że będę mógł podzielić się doświadczeniem z nowymi członkami komisji śledczych”

- stwierdził.

Przypomniał, że był też „najczęściej odwoływanym, nieskutecznie” ministrem.

- „Także mam duże doświadczenie, będę mógł poinstruować trochę nowych członków komisji śledczych, dać im lekcję, jak należy pełnić swoje obowiązki, także będzie zabawnie”

- dodał.

Mówiąc z kolei o zapowiedziach likwidacji CBA, Ziobro ocenił, że to zemsta na instytucji, skutecznie zwalczającej „korupcję ludzi władzy, tej poprzedniej, która teraz wraca”.

- „Przypomnę, że najserdeczniejszy przyjaciel pana Donalda Tuska, specjalista od zegarków, pan Sławomir (Nowak) wpadł m.in. dzięki CBA i Pegasusowi. W związku z tym chcą się mścić. Zemsta to jest ich natura, ale to wyjdzie na jaw”

- podkreślił.