Szydło podkreśla, że wzrost cen energii nie wynika głównie z czynników rynkowych, lecz jest efektem różnych opłat i podatków narzucanych przez instytucje unijne. Przykładem jest planowany podatek od korzystania z pieców gazowych, który ma wejść w życie od 2027 roku.
Według Szydło sztucznie zawyżone ceny energii mogą prowadzić do ubóstwa milionów Polaków. Będą one także miały zdecydowanie negatywny wpływ na polski przemysł. Wszystko to w imię tzw. Zielonego Ładu, który zdaniem krytyków może przynieść więcej szkód niż korzyści tak dla obywateli, jak i polskiej gospodarki.
Krytyka wyrażona przez byłą premier dotyczy również kwestii federalizacji Unii Europejskiej i narzucania polityki klimatycznej bez uwzględnienia realiów i możliwości poszczególnych krajów członkowskich. Pytanie, czy Polacy są gotowi zrezygnować z własnych domów, firm i pieniędzy w imię realizacji planów klimatycznych ustalanych przez biurokratów z Brukseli, to także ważna kwestia dotycząca suwerenności i interesów Polski.
Eurodeputowana Prawa i Sprawiedliwości wskazuje na palącą potrzebę rzetelnej debaty na temat polityki energetycznej i jej wpływu na obywateli oraz gospodarkę kraju. Jej głos stanowi istotny wkład w dyskusję na temat skutków decyzji podejmowanych na szczeblu międzynarodowym dla codziennego życia Polaków.
W dokumencie przesłanym do Brukseli rząd Tuska przyznał, że na skutek realizacji polityki klimatycznej w 2030 roku aż 11 proc. polskich gospodarstw domowych (czyli ok. 1,5 miliona rodzin) dotknie ubóstwo energetyczne. To znaczy, że 1,5 mln polskich rodzin nie będzie stać na…
— Beata Szydło (@BeataSzydlo) March 11, 2024
