O przegłosowanych przez Parlament Europejski propozycjach zmian zakładających odejście od zasady jednomyślności w kluczowych obszarach i przekazanie unijnym urzędnikom kolejnych kompetencji eurodeputowana mówiła w programie „Woronicza 17” na antenie TVP Info. Wyraziła nadzieję, że 12 grudnia na Radzie Europejskiej nasz kraj będzie reprezentował premier ze Zjednoczonej Prawicy i proponowane zmiany traktatowe nie zostaną zaakceptowane. W przeciwnym razie „będzie trucht, który może spowodować, że będziemy mieli centralną Unię z egzekutywą zamiast Komisji Europejskiej”.

- „Ta neomarksistowska nomenklatura przedostała się do tych dokumentów. Ten dokument jest bardzo groźny, bo ingeruje we wszystkie dziedziny naszego życia. To tak, jakby każdy miał dom, mieszkanie i nagle ktoś decyduje, że ten pokój będzie różowy, ten zielony. I tak naprawdę nie będziesz miał w tym domu nic do powiedzenia. To nie redukcja do landu czy województwa, ale do skromnego powiatu. To nie są nasze wnioski na wyrost. Wielu zależy na tym, by ten problem spłycać i mówić, że to daleka droga do przyjęcia”

- wyjaśniła.