Bawarski rząd przyjął 19 marca poprawkę do ogólnego regulaminu dla bawarskich urzędów i sfery publicznej. Zgodnie z nowym regulaminem, dyrektorzy szkół, nauczyciele oraz pracownicy administracji nie mogą w ramach wykonywania swoich funkcji używać języka neutralnego płciowo.

Zakaz obowiązywać będzie również w trakcie zajęć lekcyjnych. Nie dotyczy on jednak profesorów uczelni wyższych.

W odniesieniu do uniwersytetów zastrzeżono jednak, że studenci nie powinni być karani np. poprzez obniżenie ocen za odmowę stosowania języka neutralnego płciowo.

Język neutralny płciowo zakłada używanie form bezosobowych bądź kreatywnie tworzonych neologizmów wobec osób, które nie utożsamiają się ani z płcią żeńską, ani z męską. W języku niemieckim dokonuje się to poprzez tworzenie konstrukcji typu Schüler*innen (w odniesieniu do uczniów neutralnych płciowo), Lehrer_innen (w odniesieniu do nauczycieli) lub Student:innen.

Pochodzący z chrześcijańsko-demokratycznej partii CSU bawarski premier Markus Soeder zapowiedział walkę z językiem neutralnym płciowo od razu po tym, jak jego partia wygrała wybory landowe w Bawarii.

„U nas nie będzie obowiązkowego „genderowania”. Przeciwnie: my w Bawarii zabronimy języka gender w szkołach i administracji” – zapowiedział wówczas Soeder.

Szef Bawarskiej Kancelarii Stanu Florian Hermann wskazał ponadto, że „język musi być jasny i zrozumiały”. Jego zdaniem zakaz stosowania języka neutralności płciowej ma służyć „utrzymaniu otwartej przestrzeni dyskursu w liberalnym społeczeństwie”, podczas gdy „język nacechowany ideologicznie działa wykluczająco”.

Do wprowadzonego w Bawarii zakazu pozytywnie odniósł się Niemiecki Związek Nauczycieli. „w języku urzędowym chodzi o to, aby było jasne, że uwzględnia się wszystkich, a nie tylko poszczególne grupy” – uznał przewodniczący Związku Stefan Duell.

Przeciwni zakazowi są Zieloni oraz środowiska LGBT.