W czasie konferencji prasowej na terenie Kopalni Węgla Kamiennego Bełchatów kamery uchwyciły kaburę z pistoletem za paskiem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, co wywołało niebywałą sensację w mediach. Minister wyjaśnił w rozmowie z „Super Expressem”, że posiada pozwolenie na broń, również do celów sportowych. W weekendy minister „dla sportu i rekreacji” trenuje swoje umiejętności strzeleckie na strzelnicy poza Warszawą, ale broń przechowuje w Warszawie. Na konferencji w Bełchatowie zatrzymał się wracając do stolicy. Ponieważ w myśl przepisów nie mógł zostawić pistoletu w samochodzie, w czasie konferencji miał ją w kaburze. Przy okazji minister zachęcił Polaków do uprawiania strzelectwa.

Dziś Zbigniew Ziobro wystąpił na konferencji prasowej dot. otrucia ks. Franciszka Blachnickiego. Dziennikarz TVN postanowił przy tej okazji wykorzystać „aferę” z pistoletem i zapytał ministra, „czy w razie jakiegoś incydentu na wczorajszej konferencji prasowej użyłby broni, którą miał przy sobie i czy w ten sposób byłby bardziej bezpieczny czy niebezpieczny dla ludzi wokół siebie i swojej ochrony”.

- „To dość znamienne, że telewizja TVN nie interesuje się sprawą morderstwa księdza Blachnickiego przez system bezpieki. Gdyby telewizja TVN zainteresowała się sprawą morderstwa ks. Blachnickiego, to dowiedziałaby się o metodach pracy bezpieki, które polegają między innymi na tworzeniu fałszywych dokumentów, listów, informacji, przekazywaniu ich. np. do kard. Wyszyńskiego, do Ojca Świętego Jana Pawła II po to, aby przez dezinformacje rozbijać wewnętrzne struktury Kościoła i niszczyć ludzi, którzy mają szczególną odwagę prowadzić działania, które były nie po myśli systemu komunistycznego. Wtedy z właściwym dystansem myślę, że mogłaby podchodzić do szeregu różnych informacji, które w sposób bezkrytyczny zmanipulowano, co pokazano w ramach jednego z programów”

- zauważył minister, odnosząc się do reportażu „Franciszkańska 3” na temat św. Jana Pawła II.

Ziobro przypomniał też, że ma status pokrzywdzonego w sprawie dot. zlecenia zabójstwa.

- „Moje pytanie jest bardzo konkretne, bo ja mam taki status pokrzywdzonego w sprawie zlecenia zabójstwa. Jest prowadzona sprawa na etapie sądu, sprawca zlecenia jest tymczasowo aresztowany od kilku lat. Jest to jeden z szefów zorganizowanej grupy przestępczej, która handlowała narkotykami i dopalaczami i zlecił między innymi zabójstwo mówiącego te słowa. Rzeczywiście, wtedy, kiedy te informacje ujawniły służby, kiedy miałem okazję zapoznać się z informacjami, które wskazują na dość bogaty materiał dowodowy uznałem, że nie ma powodów, abym nie wystąpił o pozwolenie na broń do celów ochrony osobistej, która jest prawem każdego obywatela w okolicznościach, o których tutaj mówimy”

- wyjaśnił.

- „Od ponad 20 lat strzelam z broni, uprawiam strzelectwo sportowe, jestem osobą, która posiada umiejętności posługiwania się bronią i zdarza się, że w czasie weekendów param się tego rodzaju pasją sportową. Wracałem z weekendu do Warszawy i posiadałem ze sobą broń, której używałem w weekend do celów sportowych na jednej ze strzelnic. Działam na podstawie i w ramach prawa. Czynienie z tego sensacji jest rzeczą niezrozumiałą”

- dodał.