W komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych wojskowi wyjaśnili, że obiekty „na podstawie analizy parametrów lotu oceniono z dużym prawdopodobieństwem jako balony przemieszczające się zgodnie z aktualnymi warunkami meteorologicznymi”. Dodano, że „loty obiektów były nieprzerwanie monitorowane przez wojskowe systemy radiolokacyjne”.
Dowództwo podkreśliło, że wprowadzone nad Podlasiem restrykcje dla lotnictwa cywilnego miały charakter zapobiegawczy i były zgodne z obowiązującymi procedurami.
– „Nie odnotowano zagrożenia dla bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej” – uspokajali wojskowi, zaznaczając jednocześnie, że incydent wpisuje się w „kolejną z serii sytuacji o charakterze hybrydowym obserwowanych na wschodnim obszarze Polski”.
Jak zapewniono, Siły Zbrojne RP pozostają w stałej gotowości i utrzymują bieżącą wymianę informacji z innymi służbami.
Również Straż Graniczna wydała własny komunikat: „Trwają czynności mające na celu ustalenie okoliczności zdarzenia. Każdy sygnał o naruszeniu lub zbliżeniu się do strefy nadgranicznej jest weryfikowany w ramach zintegrowanego systemu ochrony państwa”.
To kolejny tego typu przypadek w ostatnich dniach. W połowie tygodnia DORSZ informowało o wzmożonej aktywności niewielkich bezzałogowych statków powietrznych operujących w rejonie granicy polsko-białoruskiej. Wówczas także nie stwierdzono zagrożenia dla ruchu lotniczego.
Według najnowszych danych resortu obrony w 2025 roku odnotowano kilkadziesiąt podobnych zdarzeń w pasie przygranicznym z Białorusią, obejmujących zarówno balony, jak i niewielkie drony, co skłoniło wojsko do dalszego wzmacniania systemów obserwacji radiolokacyjnej na wschodzie kraju.
