W trakcie wczorajsze debaty kandydatów na prezydenta Czech padło pytanie o wysłanie wojsk na pomoc Polsce, gdyby została ona zaatakowana. Babisz stwierdził, że nie wysłałby wojsk, ale przekonywał przy tym, że „Polska nie zostanie zaatakowana”.

Ze swoim konkurentem do prezydentury kategorycznie nie zgodził się były szef Komitetu Wojskowego NATO Petr Pavel, który wyjaśnił byłemu szefowi czeskiego rządu, na czym polega uczestnictwo w NATO.

- „Jeśli jesteśmy członkiem organizacji, korzystamy z niej nie tylko w zakresie zbiorowego bezpieczeństwa, ale my też coś dajemy. I to jest nasze zobowiązanie do wspólnego uczestnictwa, kiedy ktoś inny jest atakowany”

- podkreślił.

Teraz Babisz tłumaczy się ze swojej wypowiedzi w mediach społecznościowych.

- „W debacie nie chciałem odpowiadać na hipotetyczne pytanie o atak na Polskę czy kraje bałtyckie. Jestem przekonany, że do tego nie dojdzie i nawet nie chcę o tym myśleć. Obowiązkiem światowych polityków jest zapobieganie wojnie. Jeśli doszłoby do niej, to oczywiście zastosowałbym się do artykułu 5, który nie podlega dyskusji”

- zapewnił.

Druga tura wyborów prezydenckich w Czechach odbędzie się w piątek i sobotę. Sondaże daję większe szanse popieranemu przez rząd Petra Fiali 61-letniemu Petrowi Pavelowi.