Jak dodała była premier, protestujący obawiają się o swoje bezpieczeństwo ekonomiczne i przyszłość. We wpisie na Twitterze podkreśliła, że:

Parlament Europejski przegłosował rozwiązania, których wdrożenie po prostu zniszczy rolnictwo i przemysł w Polsce oraz większości krajów Unii”.

Dodała, że europarlamentowi zależy na wdrożeniu jeszcze bardziej drastycznych ograniczeń zużycia energii elektrycznej niż wcześniej przewidywano w programie Fit for 55. Zauważyła, że do roku 2030 ma się ono zmniejszyć o… 11,7 proc., a konsekwencje zarówno dla gospodarki, jak i codziennego komfortu życia mieszkańców Europy będą horrendalne – mówiła.

W dalszej części wpisu europoseł czytamy:

Po drugie, wbrew wcześniejszym ustaleniom politycznym, PE przegłosował radykalny plan określany jako <<odbudowa zasobów przyrody>>. Oznacza to likwidację (w ekspresowym tempie do 2030 roku) milionów hektarów pól uprawnych, co praktycznie zlikwiduje europejskie rolnictwo”.

Oceniła, że wizja Brukseli zakłada uczynienie w ciągu 7 lat wielkiego rezerwatu z europy, gdzie nie będzie rolnictwa, a przemysł będzie „dorzynany cenami za energię elektryczną”. Jak podsumowała – radykałów z Brukseli nie interesuje, co będzie z ludźmi, miejscami pracy i żywnością.