Wydarzenia ostatnich dni starego roku są niestety zapowiedzią jeszcze większych wyzwań przed jakimi stanie polska demokracja w 2024 roku. Złośliwi powiedzą, że Morawiecki nie daje spokoju nawet w Nowym Roku i szuka jakiegoś konfliktu.

Cóż... Donald Tusk w orędziu noworocznym zapowiedział, że nadchodzący rok będzie rokiem pojednania. Musiał się chyba przejęzyczyć, bo wszyscy dobrze wiemy, że to będzie rok, który upłynie na próbach podporządkowania. Zaczęło się od wielkiej próby podporządkowania nowej władzy mediów publicznych. Ale to tylko Preludium do przejmowania kolejnych instytucji. Tak brzmiał jeden głos, jeden niezakłócony głos, głos pochwalny wobec Tuska. Ale po kolei, o co tak naprawdę chodzi z atakiem na Telewizję Polską i Polską Agencję Prasową, na Polskie Radio.

Od razu zastrzegam, że nie będę wikłał się w analizy prawne.

Spokojnie. Akurat tutaj sprawa jest jednoznaczna, jak mówił w mediach profesor Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego - wszelkie działania, których podjęła się nowa władza w zakresie mediów publicznych nie mają nic wspólnego z przestrzeganiem prawa ani z przestrzeganiem Konstytucji. Bliżej i mi już do zamachu w stylu jakiegoś stanu wyjątkowego, co zresztą potwierdzają ujawnionej przez Media korespondencji sami zamachowcy.

***

Znacie relacje medialne z grupy WhatsApp’owej "Wejście", przy czym ci zamachowcy mają nawet większy impet, niż Wojciech Jaruzelski. Ponad 40 lat temu ostatecznie Jaruzelski wyłączył tylko Teleranek, a ludzie Tuska wyłączyli cały kanał informacyjny.

Nie trzeba znajomości prawa, aby wiedzieć, że takie działanie nie ma nic wspólnego z przywracaniem praworządności, za to bardzo przypomina standardy Putinowskiej Rosji. Podobne praktyki miały miejsce w dyktaturach podczas arabskiej wiosny, a wtedy władze wyłączały internet, żeby uniemożliwić protestującym organizowanie demokratycznych protestów.

Jeśli to mają być na standardy polskiego rządu, to nie wróży to dobrze.

Żeby uzasadnić działania swojego rządu Adam Bodnar w jednym z wywiadów powiedział takie oto zdanie "przywracamy konstytucyjność i szukamy jakieś podstawy prawnej".

Ciekawe. Komentatorzy polityczni uznają słowa za cytat roku i słusznie. To najbardziej przerażające słowa, jakie mógłby powiedzieć Minister Sprawiedliwości. Pobrzmiewa w nich echo słynnego hasła komunistów:

"Dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie".

To zdaje się prokurator Wyszyński. Ja nie mam żadnej wątpliwości, że rząd Donalda Tuska w końcu znajdzie jakiś paragraf na to, żeby szturm na media zakończyć sukcesem. Najpierw podbije, a potem podbitym instytucjom narzuci własne prawo.

To są metody przemocowe, a niekonstytucyjne, ale kto uważał, po przejęciu mediów nie będzie przecież nikogo, kto miałby takie działania krytykować. Prawda jest taka, że polskie prawo przewiduje możliwości zmiany w mediach publicznych. Można ich dokonać w zgodzie z konstytucją i z ustawami, ale Donald Tusk cierpi dzisiaj na ogromny deficyt wiarygodności. Po cichu wycofał się z obietnic wyborczych 60 000 zł wolnej od podatku zostało, odłożone wakacje kredytowe zostały tak okrojone, że mało kto z nich będzie mógł skorzystać, benzyna miałabyś po 5 zł z haczykiem, a tymczasem wzrasta opłata paliwowa i cena idzie do góry. Z kolei przedsiębiorcy mogą przynajmniej na razie zapomnieć o obiecywałeś wakacjach zusowskich albo o dobrowolne w ZUSie.

Jedyne sukcesy nowego rządu Donalda Tuska są tak naprawdę sukcesami Prawa i Sprawiedliwości. Od nowego roku rusza program 800 plus, a do Polski dotarło 20 miliardów złotych z KPO, które rząd wynegocjował jeszcze zanim Donald Tusk został premierem.

Można odnieść wrażenie, że ten rząd który miał dokonywać cudów, jest rządem kuglarzy. Stąd siłowe rozwiązania w mediach publicznych, (Tusk) musi pokazać swoim pretorianom, że jest w stanie realizować to, co deklarował.

Do poważnej roboty państwowej nie miał ochoty nigdy, więc skupił się na agresywnym demontażu mediów publicznych i na propagandzie. Z jednej strony zrobił zasłonę dymną, która nie pozwala dostrzec nieudolności w innych sprawach. Z drugiej wciągnął w proces łamania prawa dziesiątki osób, a nic nie spaja silniej niż udział w bezprawiu.

Chciałbym zwrócić też uwagę na obecność w grupie realizującej "wejście do TVP". Oni sami tak to nazwali. Pani mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram. Otóż ta pani jest prawnikiem i założycielką inicjatywy wolne sądy. Nie będziesz żadnym zaskoczeniem, że krytykowała ostatnio rząd Prawa i Sprawiedliwości, ale trzeba też przyznać, że robiła to jako prawniczka w ramach obywatelskiego zaangażowania. Choć nie zgadzałem się z punktem widzenia reprezentowanym przez wolne sądy, całkowicie się nie zgadzałem, to byłem też przekonany, że głosy takich osób jak pani Gregorczyk-Abram, są głosami autentycznymi, głosami ludzi, którzy nie są uwikłani w żadne interesy, a po prostu odmiennie patrzą na system sprawiedliwości. W 2016 roku pani Gregorczyk-Abram otrzymała nagrodę, która nazywa się „Rising Stars Prawnicy Liderzy Jutra”.

Wspaniała kariera, że nawet mimo zasadniczych różnic w poglądach, tak wyobrażałbym sobie twarz Polski przyszłości. Ale okazuje się, że niezależność pani Gregorczyk-Abram była tylko pozorowana. Tyle lat walki o praworządność, a kiedy tylko zmienia się władza wszystkie zasady idą do kosza.

Nie wiem, co kieruje tą panią, że zdradza swoje własne zasady, ale wiem, że Tusk włączając w nielegalne działania kolejne osoby, tworzy wspólnotę, w której spoiwem będzie nie ideał, ale chęć ukrycia wspólnej winy.

To tyle jeśli chodzi o metody przejmowania mediów publicznych, a jakie mają być efekty? Oczywiście od przedstawicieli rządu usłyszycie, że chodzi o likwidację fabryki kłamstw w TVP. I pewnie dlatego z Teleexpressu został zwolniony Marek Sierocki. Czyżby polecał nie te piosenki co trzeba? I pewnie dlatego w stan likwidacji została postawiona instytucja, w której nie tylko wiadomości, ale setki programów i seriali, które od lat cieszą się popularnością widzów niezależnie od ich poglądów politycznych.

Wolne żarty!

Tej ekipie chodzi tylko i wyłącznie o monopolizację przekazu medialnego i dlatego zamach na TVP jest zamachem na demokrację. Często myślimy o demokracji tylko w kontekście wyborów, ale samą demokrację składa się zdecydowanie więcej mechanizmów i instytucji.

Warunkiem dobrze funkcjonującej demokracji jest otwarta debata i pluralizm światopoglądowy.

Zwykli ludzie nie mają zazwyczaj czasu na studiowanie tajników polityki, ale w dobrze funkcjonującym systemie medialnym mogą się zapoznać z głównymi wydarzeniami dnia i pełną paletą opinii na ich temat poświęcając mniej więcej 1 godzinę w ciągu dnia.

I tak to funkcjuje do tej pory.

Ktoś kto usiadł do kolacji koło 19:00 mógł przejrzeć wiadomości w trzech stacjach telewizyjnych i dostać do tych wiadomości co najmniej trzy różne zestawy komentarzy Polsat i TVN.

Mówiły różnym głosem, dlatego prawdy o świecie mogliśmy poznać z trzech różnych punktów widzenia. TVP, Polsat i TVN mówiły różnym głosem, czasem wspólnym, ale można powiedzieć że każdy mógł sobie wyrobić zdanie na temat prawdy o świecie i mogliśmy poznać z trzech różnych punktów widzenia to wszystko, o czym słyszeliśmy w programach informacyjnych.

Ja sam wielokrotnie złościłem się, że o 19:00 w TVN pominięto jakieś ważne albo bardzo ważne informacje albo skomentowano je w skandaliczny "urbanowski sposób", ale to, co pojawiało się w TVN nagłaśniała TVP, a czasami na odwrót.

Żaden z trzech programów informacyjnych nie był doskonały, każdy miał swoje wady i zalety i każdy reprezentował odmienny światopogląd, ale widzowie mogli sami rozstrzygnąć, które opinie są bardziej trafne.

Niestety nowa władza postanowiła Polakom ten wybór ograniczyć, a nawet całkowicie go odebrać.

Chodzi o domknięcie systemu medialnego w taki sposób, aby z telewizora płynął tylko jeden głos.

Media nadal będą mieć różne oblicza, ale opinie będą jednolite. I tak właśnie wygląda nowoczesna propaganda.

Dodajcie do tego jeszcze główne portale internetowe i domknięcie systemu medialnego mamy gotowe.

Przypomina to trochę ustawiony mecz piłki nożnej. Zawodnicy pozorujący walkę, ale ostateczny wynik jest już przesądzony. I z punktu widzenia politycznej strategii Tuska jest to zagranie konieczne, bo on wie, że dzisiaj nie ma szeroki front do działania wbrew woli Polaków i kiedy ustawi sobie zaplecze medialne wszystkie możliwości staną otworem.

Wyobraźmy sobie, że nowy rząd będzie chciał zlikwidować 800 plus. Gwarantuję wam, że nie zrobi tego z dnia na dzień. Najpierw rozegra wielką debatę w mediach właśnie w TVN i w TVP. Pojawią się dziesiątki ekspertów i komentatorów, rozważą wszystkie za i przeciw. Tak hipotetycznie. Debata będzie zażarta, ale jej wynik z góry przesadzony. Na koniec Polacy dowiedzą się że są darmozjadami, którzy zamiast pracować wolą pobierać socjal.

A stąd krok do likwidacji samego programu albo jego ograniczenia. Programu, który jest symbolem największej rewolucji w polityce społecznej w III RP i nie będzie to żadna nowość i bo przecież tak właśnie działały media co najmniej do 2015 roku.

Atak na media to tylko przykrywka do próby zajęcia kolejnych instytucji. W następnych miesiącach musimy być gotowi na kolejne uderzenia tak zwani silni pojawią się zapewne w następnych instytucjach, a im więcej przemocy politycznej będzie stosował rząd, tym częściej będziemy oglądać ciepłe nagrania Donalda Tuska.

Tak właśnie aksamitna dyktatura nazywana przez niektórych demokraturą.

Rok 2024 będzie rokiem próby dla polskiej demokracji i rokiem próby dla mojej formacji politycznej. Każdy z nas podskórnie zdaję sobie sprawę, że w najbliższym roku może wystąpić wiele zagrożeń, ale sama diagnoza i krytyka tych zagrożeń to za mało.

Jestem przekonany, że również samo Prawo i Sprawiedliwość musi zdiagnozować dobrze Przyczyny, które sprawiły, że zabrakło nam trochę poparcia, by utrzymać Polskę na dobrym kursie.

Tylko poważna refleksja i odnowa są gwarancją, że będziemy w stanie zawalczyć o Polskę nie dla siebie, ale dla wszystkich Polaków, którzy chcą, by nasza Ojczyzna rozwijała się na miarę naszych ambicji. Życzę więc państwu, żebyśmy w Nowym Roku w telewizji nie mieli kolejnych wojen o telewizję, żeby wszystkie punkty widzenia nie przypominały tylko tego jednego jedynie słusznego zaprogramowanego gdzieś w siedzibie rządu, a najlepiej żebyśmy nie musieli tam oglądać żadnych wojen.

Za nami zbyt wiele burz. Najbliższy czas powinniśmy poświęcać na rozwój kraju.

Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby Polska zmierzała właśnie w tym kierunku i wierzę, że będziemy mogli to robić, wszyscy ludzie dobrej. Woli końcu jest nas więcej i oby było nas jak najwięcej.

Szczęśliwego Nowego Roku.

Podcast można wysłuchać TUTAJ.