Pod koniec września doszło do eksplozji, w wyniku których poważnie uszkodzone zostały gazociągi Nord Stream. Niemieckie władze szybko wykluczyły awarie wskazując, że dokonano celowego sabotażu. Za atak najpewniej odpowiada Rosja, która wykorzystuje go propagandowo, oskarżając Zachód o akt terroryzmu.
Do oskarżeń tych wrócił Władimir Putin, który stwierdził, że doszło do „aktu międzynarodowego terroryzmu i najbardziej niebezpiecznego precedensu”. Wskazał, iż organizatorzy ataku „niszczą infrastrukturę konkurentów, pozbawiając konsumentów tanich surowców energetycznych i zmuszając ich do kupowania tego wszystkiego po znacznie wyższych cenach”. Przekonywał przy tym, że głównymi beneficjentami sabotażu na Nord Stream są Stany Zjednoczone, Ukraina i Polska.
Putin stwierdził również, że sabotażu dokonał „ten, kto chce zerwać więzi między Rosją a UE”.
