Pod koniec września doszło do eksplozji, w wyniku których poważnie uszkodzone zostały gazociągi Nord Stream. Niemieckie władze szybko wykluczyły awarie wskazując, że dokonano celowego sabotażu. Za atak najpewniej odpowiada Rosja, która wykorzystuje go propagandowo, oskarżając o terroryzm państwa zachodnie.
Kilka dni temu premier Rosji Michaił Miszustin skierował do szefowej szwedzkiego rządu pismo, w którym zażądał dopuszczenia Rosji do śledztwa ws. Nord Stream. Do sprawy Magdalena Andersson odniosła się w czasie dzisiejszej konferencji prasowej informując, że „wstępne śledztwa w Szwecji są poufne”. Zaznaczyła przy tym, że oprócz wstępnego dochodzenia, władze Szwecji współpracują z Danią i Niemcami.
- „Stało się to w wyłącznej strefie ekonomicznej Szwecji, a nie na naszym terytorium, więc nie jest to atak na Szwecję, ale jest poważny, nie tylko biorąc pod uwagę napiętą sytuację w zakresie polityki bezpieczeństwa”
- podkreśliła.
Zaznaczyła, że należy przygotować się na ewentualne kolejne incydenty.
- „Szwecja odmówi Rosji dostępu do śledztwa”
- zapowiedziała.
Moskwa ma naciskać również na władze Danii, które prowadzą osobne dochodzenie. Jednocześnie, wedle doniesień agencji Reutera, Kreml planuje rozpocząć własne śledztwo. Rosjanie przekonują przy tym, że niedopuszczenie do śledztw prowadzonych przez Szwecję i Danię podważa wiarygodność ich rezultatów.
