W wywiadzie dla portalu Niezależna.pl polityk zwrócił uwagę, że realizowana w Polsce polityka historyczna jest kluczowa dla wizerunku Niemiec na arenie międzynarodowej.
- „Działania rządu PiS, raport o stratach wojennych, szereg publikacji prasowych, telewizyjnych i radiowych za granicą, kroki dyplomatyczne zaburzyły wizerunek Niemiec”
- zauważył.
Sytuacja jednak zmieniła się po przejęciu władzy przez koalicję Donalda Tuska.
- „Po mocnym wsparciu Donalda Tuska przez różne niemieckie fundacje, agencje czy fundusze oraz działania w Unii Europejskiej udało mu się wrócić do władzy. Jest bardzo czytelne, że Niemcy decydują, co się dzieje w Polsce w aspekcie polityki historycznej”
- stwierdził były wiceszef MSZ.
Zwrócił uwagę na życiorysy wiceministra spraw zagranicznych Marka Prawdy oraz pełnomocnika MSZ ds. współpracy polsko-niemieckiej Krzysztofa Ruchniewicza.
- „Od lat żyją oni na garnuszku Niemiec. Tam studiowali i pracowali. Mają zażyłe kontakty z instytutami i think-tankami w Niemczech. Jest oczywiste, że to były nominacje niemieckie. To, co obserwujemy dzisiaj, świadczy, że Niemcy decydują o tym, co ma się ma dziać w Polsce w obszarze polityki historycznej. Stąd wycofywanie się z tematu reparacji, deklaracje Tuska i Ruchniewicza, że trzeba przeliczyć majątek, jaki Niemcy zostawili w Polsce, deklaracje, że Polsce reparacje się nie należą, bo się ich zrzekła”
- wskazał.
