Chwilowa odwilż, która pojawiła się wcześniej w tygodniu, zakończy się już w czwartek, gdy do Polski zacznie napływać bardzo zimne powietrze z północno-wschodniej Europy. W czwartek i piątek temperatury w ciągu dnia będą już ujemne — na północnym wschodzie prognozuje się nawet około −10 do −12 °C, a w centrum i na południu przeważnie −5 do −8 °C w dzień.

W nocy z piątku na sobotę mroźny front jeszcze się wzmocni, a temperatura spadnie głęboko poniżej zera w całym kraju. Najchłodniej będzie na północnym wschodzie oraz w centralnej Polsce, gdzie mogą wystąpić wartości dochodzące do −20 °C i więcej pod osłoną czystego nieba i słabego wiatru.

W najbliższy weekend (31 stycznia – 1 lutego) przewidywane są szczególnie surowe warunki atmosferyczne. Nocami termometry pokażą nawet około −20 °C, a miejscami lokalnie nawet blisko −25 °C, zwłaszcza na wschodzie i północnym wschodzie kraju. Dzień również nie przyniesie znacznego ocieplenia — nawet w godzinach popołudniowych utrzyma się dwucyfrowy mróz w wielu regionach.

Według długoterminowych zestawień meteorologicznych najmocniej odczuwalne spadki temperatur dotkną województwa wschodnie, północno-wschodnie oraz centralne. Tam mieszkańcy powinni przygotować się na wyjątkowo surowe noce z temperaturami znacznie poniżej −20 °C, co może wpłynąć na warunki na drogach i roślinność narażoną na przemarzanie.

Chociaż najbliższe noce będą bardzo zimne, meteorolodzy wskazują, że od połowy przyszłego tygodnia możliwe jest stopniowe ocieplenie. Wówczas w niektórych regionach termometry mogą pokazywać wartości powyżej zera, zwłaszcza w zachodniej i południowej części Polski, co oznacza odwilż i powolne ustępowanie siarczystej zimy.

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej oraz inne służby ostrzegają, że tak niskie temperatury mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia, infrastruktury i transportu, szczególnie jeśli mróz będzie się utrzymywał przez kilka dni. Nocne spadki poniżej −20 °C wymagają odpowiedniego zabezpieczenia instalacji wodnych, pojazdów i zwierząt gospodarskich.