Swój tekst pt. „Aborcja to ofiara z dzieci w naszych czasach” arcybiskup zaczyna od nawiązania do witrażu z Katedry pw. św. Piotra w Kansas City, który przedstawia biblijną scenę: anioł wstrzymuje Abrahama przed złożeniem w ofierze jego syna – Izaaka. Jak przypomina abp Naumann, „ofiara z ludzi była integralną częścią (...) religijnych obrzędów” ówczesnych ludów zamieszkujących tereny obecnego Izraela, a „w szczególności ofiara z dzieci”. Pogańskie plemiona nie tylko czciły Molocha czy Baala, ale także ich religia pobudzała rozwiązłość seksualną, czego symbolem są Sodoma i Gomora.

Anioł powstrzymujący Abrahama przed zabiciem syna to jasny sygnał, że „prawdziwy Bóg nie pragnie ofiary z ludzi, ale czuje do niej odrazę”. Potomkowie patriarchy mieli „oczyścić ziemię z niemoralności i nieprawości kultów płodności”. Z kolei ofiara Chrystusa na krzyżu pokazuje głębię „miłosiernej miłości Boga do ludzkości”. Bóg nie oczekuje od nas ofiar z ludzi. Jednak tego „domagał się nasz grzech od niebieskiego Ojca – a mianowicie złożenia w ofierze Syna Bożego”. W ukrzyżowanym Chrystusie widzimy „zdumiewającą miłość Boga do nas”.

Ukrzyżowanie to „wizualne przedstawienie wartości, jaką Bóg przywiązuje do każdego ludzkiego życia – niezależnie od wieku czy etapu rozwoju, niezależnie od poziomu zdolności intelektualnych czy fizycznych, niezależnie od rasy czy pochodzenia etnicznego, niezależnie od tego, czy ktoś jest bogaty czy ubogi – pisze abp Naumann. – W oczach Boga embrion w łonie ma tę samą godność co elitarny sportowiec; starsza osoba z demencją nie jest mniej wartościowa niż stypendysta Rhodesa; dziecko z zespołem Downa nie ma mniej wartości niż cudowne dziecko. Każe ludzkie życie bez wyjątku jest święte, nie z tego powodu, co może zrobić lub wyprodukować, ale ponieważ jesteśmy dziećmi Boga”.

Amerykański hierarcha zauważa, że niestety znów „forma ofiary z ludzi pojawiła się w zachodnich zsekularyzowanym społeczeństwie”. Różnica jest taka, że dzieci nie składa się w ofierze pogańskim bożkom i „nie wróciliśmy do pogańskiego kultu płodności jako takiego” – współczesne społeczeństwa są wręcz wrogie płodności.

Abp Naumann podkreśla, że kolejne pokolenia są kształtowane w przekonaniu, że w bliskości seksualnej chodzi głównie o przyjemność, a nie o „wyraz wiernej i oddanej miłości lub przyjęcie odpowiedzialności, jaką jest troska o dziecko”. Dar, w którym człowiek stawał się współtwórcą z Bogiem nowego życia, został strywializowany, a „hedonistyczna kultura bez przerwy poszukuje wielu form przyjemności”.

Amerykański duchowny zauważa, że taka kultura prowadzi do destrukcji rodziny i wychowywania dzieci bez obu rodziców, co z kolei często skutkuje wzrostem przestępczości wśród tak wychowywanych ludzi, pozbawionych przykładu kochających rodziców. „Odpowiedzialność” ojca w takim świecie sprowadza się co najwyżej do wyłożenia pieniędzy na „zabieg” aborcji.

Abp Naumann pisze o niepowodzeniu inicjatywy wprowadzenia poprawki stanowej, która stwierdzałaby, że Konstytucja nie wymaga „rządowego finansowania aborcji i nie tworzy ani nie zapewnia prawa do aborcji”. Jak pisze, w rezultacie „Kansas jest teraz docelowym stanem dla aborcji na Środkowym Zachodzie”. Doprowadziło to zwiększenia liczby zamordowanych dzieci nienarodzonych w Kansas o 57 proc. W przypadku nieletnich ciąż, wskaźnik ten wzrósł o 49 proc. Liczba „aborcji chemicznych, które są niebezpieczne dla fizycznego, psychicznego i duchowego zdrowia kobiet i śmiertelne dla nienarodzonego dziecka, wzrosła o 38 proc. Aborcje rezydentów spoza stanu bardziej niż podwoiły się, wzrastając o gigantyczne 117 proc.”