Rada Przedsiębiorczości o „wrzutce” aptecznej

W związku z tym Rada Przedsiębiorczości zwróciła się z apelem do Sejmu oraz prezydenta Andrzeja Dudy, aby nie nowelizować przepisów dotyczących "Apteki dla Aptekarza" w ramach aktualnej ścieżki legislacyjnej. Jak podają przedstawiciele forum współpracy przedstawicieli największych organizacji reprezentujących przedsiębiorców i pracodawców w Polsce, zaproponowane przepisy „mają przejść w ramach ustawy zupełnie niezwiązanej z prawem farmaceutycznym”, co musi wzbudzać szeroką krytykę środowiska aptekarskiego.

Jest to kolejna sytuacja, w której sprawy dużej wagi dla rozwoju gospodarki próbuje się załatwiać nie tylko z pominięciem konsultacji społecznych, ale również w trybie 'wrzutek' do innych ustaw. Sposób wprowadzania nowelizacji zaostrzającej przepisy AdA 2.0 budzi nasz stanowczy sprzeciw – czytamy w opinii Rady Przedsiębiorczości, która zwraca także uwagę na to, że „ustawa o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych – już po poprawkach Senatu – została skierowana do Sejmu pod głosowanie”.

Rady Przedsiębiorczości uważa również, że takie zmiany regulacji zdecydowanie powinny zostać poprzedzone szerokimi konsultacjami społecznymi, a także dyskusją w ramach m.in. sejmowej komisji zdrowia, co nie zostało dotychczas zrobione przez resort. Poprawka została przyjęta „przez Komisję, przy aprobacie Ministra Rozwoju i Technologii Waldemara Budy” – czytamy na portalu mgr.farm. Co ciekawe, ministerstwo zdrowia, które powinno być zainteresowane tematem zmian na rynku aptekarskim, odesłało w tej sprawie dziennikarzy właśnie do resortu rozwoju.

Postulujemy, aby nowe przepisy wprowadzać w ramach normalnego procesu legislacyjnego do ustawy Prawo farmaceutyczne, a nie aktów prawnych dotyczących zupełnie innych dziedzin. Postulujemy, aby wejście w życie nowych regulacji poprzedzało odpowiednie vacatio legis - nie kilka tygodni, lecz 12 miesięcy, aby pośpiech nie spowodował niebezpiecznej destabilizacji rynku. Postulujemy także, aby o przejęciu kontroli nad aptekami rozstrzygała decyzja prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – czytamy w apelu Rady Przedsiębiorczości.

To właśnie duże hurtownie farmaceutyczne, zyskując mocniejszą pozycję negocjacyjną nad małymi, niezrzeszonymi aptekami decydować będą o nowych, wyższych cenach leków dla pacjentów. Dzisiaj hurtownie farmaceutyczne mają po drugiej stronie silnego gracza – sieci apteczne negocjujące z powodzeniem niskie ceny leków i wysoką ich dostępność. Brak zgrupowanych, działających razem aptek oznacza nieograniczoną możliwość zwiększania marż, podnoszenie cen leków i powiększanie zysków. Wszystko ostatecznie odbije się na kieszeni pacjenta – wskazuje z kolei organizacja Pracodawcy RP.

Co grozi aptekom?

Jak wskazuje farmaceutka Ewa Budzowska, nowe przepisy uderzą w rodzinne sieci aptek budowane niekiedy przez wiele lat. W jej przekonaniu zaostrzenie regulacji de facto doprowadzi do zmniejszenia liczby aptek, których od 2017 roku (czasu wprowadzenia „Apteki dla Aptekarza”) w Polsce i tak ubywa. W konsekwencji może to w sposób znaczący ograniczyć dostępność leków dla pacjentów – szczególnie w mniejszych miejscowościach i na terenach wiejskich.

Poprawka wprowadza bliżej niesprecyzowane pojęcie „przejęcia kontroli”. Czy przejęcie kontroli nastąpiło ma oceniać Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny, pomimo że taką oceną powinien zajmować się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów posiadający niezbędną wiedzę w tym zakresie. W praktyce może to oznaczać kwestionowanie udziału aptek w różnych programach franczyzowych i partnerskich. Obecnie w takich programach jest kilka tysięcy aptek w Polsce – podnosi ekspertka.

Dziedziczenie aptek teoretycznie ma być możliwe, o ile spadkobierca w ciągu 12 miesięcy sprzeda aptekę farmaceucie nieposiadającemu więcej niż 4 apteki, czyli dostosuje firmę do obecnie wprowadzanej poprawki „Apteka dla Aptekarza 2.0”. W przypadku mojej spółki kapitałowej nie będzie to możliwe, co oznacza, że spadkobiercy zamiast otrzymać dobrze prosperująca firmę, dostaną w spadku spory kłopot, być może związany z koniecznością zamknięcia aptek lub w najlepszym razie pokawałkowania firmy i sprzedaży jej w częściach farmaceutom – dodaje Budzowska.