Przemówienie prezydenta miało miejsce w trakcie debaty generalnej 77. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Andrzej Duda jednoznacznie podkreślał w nim, że napaść Rosji na Ukrainę jest tak naprawdę agresją przeciwko całemu światu. Nawoływał do wywierania nacisków zarówno na Rosję, jak i Białoruś, która od początku agresji jest jej wspólnikiem.

Nie ma już miejsca na business as usual”

- mówił polski prezydent, dodając że wszyscy, włącznie z organizacjami międzynarodowymi, powinni poddać głębokiej refleksji celowość współpracy z rządami tych krajów.

Jednocześnie przypomniał zgromadzonym o wielkim dziele pomocy ze strony Polaków, którzy przyjęli do swoich domów setki tysięcy Ukraińców uciekających przed wojną. Przekazał, że do Polski przybyło łącznie 6 milionów osób, a obecnie przebywają około 2 miliony. Dodał, że nie było konieczności budowania obozu dla uchodźców, bo znaleźli oni miejsca m.in. w domach.

W swoim apelu polski prezydent mówił o cierpiących wskutek wojny, o których nie wolno nam zapominać. Zwracając się do liderów Zachodu wyrażał zadowolenie z faktu, że świat stanął na wysokości zadania jeśli chodzi o pomoc Ukrainie i poparł ofiarę, nie agresora. Przestrzegał jednak przed popadaniem w samozachwyt. Dodał, że jeśli wygra rosyjski imperializm, kolejną ofiarą może być dowolne państwo świata.