Niedawno reprezentujący Platformę Obywatelską prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak podzielił się z „Gazetą Wyborczą” swoimi spostrzeżeniami na temat procesji Bożego Ciała w Polskich miastach.
- „Dla wielu osób, łącznie ze mną, przejawy typowej w Polsce ludycznej religijności, stają się coraz bardziej rażące. Przez przybyszów z zagranicy bywają nawet odbierane jako wydarzenia z kategorii sztuk performatywnych”
- stwierdził polityk.
Wyraził przy tym oczekiwanie, że za jakiś czas w Polsce procesje Bożego Ciała „będziemy wspominać w kategoriach egzotyki minionych lat”.
Do wypowiedzi włodarza Poznania odniósł się na łamach portalu wPolityce.pl Goran Andrijanić, który zauważył, że ta „doskonale oddaje ducha liberalnych salonów III RP oraz ich stosunek do religii i polskiego społeczeństwa”.
- „Jest tam wszystko: pogarda dla zwykłych ludzi (pogarda, która postrzega procesję jako wyraz ludowej religijności, która jedynie razi). Jest też typowy kompleks salonów przed autorytetami z zagranicy i słynna pedagogika wstydu (przybysze nie rozumieją procesji, czyli należy ją zlikwidować).”
- wskazał.
Jest też, dodaje publicysta, „ta nieznośna retoryka poczucia wyższości, która wyjaśnia innym, co i jak powinni myśleć i w jaki sposób powinni się modlić”.
Następnie Andrijanić przypomina, że już wiele reżimów próbowało zniszczyć procesje Bożego Ciała.
- „Tak, jest w niej coś, co strasznie złości wszystkich tych, którzy mają problem z katolicyzmem i boją się go. Procesja oznacza wyjście na ulicę z Jezusem Eucharystycznym. To cudowna moc wcielonego Jezusa, który może zmienić te ulice, przynieść miłość i pokój tam, gdzie panuje nienawiść i niepokój. Każdy, kto chce zapanować nad ulicą wykorzystując te negatywne emocje, musi mieć z procesją duży problem”
- pisze wskazując, że problem ten „mieli komuniści, a dzisiaj ma go elita III RP”.
- „Ale procesja przeżyła komunistów, przeżyje też pogardę PO”
- podsumowuje.
