Gromadzące się w pobliżu wsi Starytsia siły liczące około 100 żołnierzy rosyjskich sugerują, że Kreml zamierza przeprowadzić tu poważniejszą operację. Okupanci stopniowo wzmacniają swoją obecność, wprowadzając na te tereny coraz większe oddziały piechoty, które próbują zdobyć lokalne przyczółki.
Analitycy wskazują, że ta ofensywa ma na celu odwrócenie uwagi ukraińskiej armii od innych odcinków frontu i rozbicie sił obrońców. Wojska rosyjskie liczą, że uda im się wykorzystać obecne "okno czasowe", zanim na Ukrainę dotrze pełna pomoc z Zachodu.
Dowódca ukraińskich sił lądowych, generał Ołeksandr Pawluczuk, przyznaje, że sytuacja na froncie pod Charkowem jest coraz trudniejsza. Jednocześnie podkreśla, że niezależnie od tego kluczowym zadaniem pozostaje obrona stolicy kraju - Kijowa, będącego "sercem Ukrainy".
Pawluczuk wskazuje, że w celu wzmocnienia ukraińskiej obrony konieczne jest sformowanie w ciągu najbliższych miesięcy aż 10 nowych brygad. Ma to pozwolić na skuteczne odparcie oczekiwanej ofensywy rosyjskiej, której kulminacja może nastąpić już za około 2 miesiące lub nawet wcześniej.
Analitycy wskazują, że Kreml próbuje w ten sposób odwrócić uwagę od kluczowych odcinków frontu, wykorzystując moment, gdy ukraińska armia wciąż nie otrzymała pełnego pakietu zachodniego uzbrojenia. Atak pod Charkowem ma osłabić siły obrońców i wymusić na nich konieczność przerzucenia rezerw w ten rejon.
Niepowodzenie tej rosyjskiej ofensywy oraz utrzymanie przez Ukraińców kontroli nad Charkowem może okazać się kluczowe dla dalszego przebiegu konfliktu. Jednak to determinacja skierowana na obronę Kijowa jest wskazywana jako kluczowy element strategii odparcia rosyjskiej inwazji.
