W publikacji CNN podkreślono, że polska defilada odbyła się w okresie rosnącego napięcia z Rosją i Białorusią. CNN, powołując się na polski MON, wskazało, że "parada obejmuje niektóre z najnowszych technologii, które Polska ma w swoim arsenale, w tym amerykańskie czołgi M1A1 Abrams, południowokoreańskie czołgi K2 i samobieżne haubice K9, wyrzutnie rakiet HIMARS, samobieżne haubice Krab, a także amerykańskie systemy rakietowe Patriot, wchodzące w skład polskiego systemu obrony powietrznej „WISŁA”.

W publikacji wyrażono także przekonanie o rosnącym znaczeniu militarnym i dyplomatycznym Polski.

"(...) Polska stała się jedną z wiodących potęg wojskowych w Europie po zainwestowaniu miliardów w nowy sprzęt, co nastąpiło po decyzji Rosji o aneksji ukraińskiego Krymu w 2014 roku"; "Siła dyplomatyczna Warszawy wzrosła również dzięki instrumentalnej roli, jaką odegrała we wspieraniu Ukrainy od momentu inwazji Moskwy na pełną skalę" - czytamy.

Jak wskazano w publilkacji, "w zeszłym tygodniu Polska ogłosiła rozmieszczenie tysięcy dodatkowych żołnierzy na swojej wschodniej granicy w związku z rosnącym zaniepokojeniem obecnością rosyjskich najemników Wagnera na Białorusi".

"Warszawa, organizując we wtorek masową demonstrację siły, wysyła wiadomość, którą Rosja i Białoruś z pewnością zrozumieją" - uważa stacja.

W artykule odnotowano także fakt, że w Polsce wkrótce odbędą się wybory parlamentarne.

"Wykazanie kompetencji w zakresie bezpieczeństwa jest absolutnie kluczowe dla reelekcji rządu" - ocenił dla CNN Aleks Szczerbiak, profesor i kierownik katedry polityki na Uniwersytecie Sussex w Anglii.

"Jeśli spojrzeć na NATO 10 lat temu, zanim Władimir Putin zaanektował Krym i (rozpoczął inwazję) na Ukrainę, NATO skupiało się głównie na Bliskim Wschodzie, Afganistanie i tego rodzaju misjach, w których Polska uczestniczyła, ale tylko w niewielkim stopniu" - wypowiedział się dla CNN Jamie Shea, były urzędnik NATO, profesor strategii i bezpieczeństwa na Uniwersytecie w Exeter w Anglii.